Wyprawili się, by sprawdzić, co też mogło być powodem takiej histerii wśród ptactwa. O zmierzchu dotarli na zbocze. Ptasi krzyk już umilkł, ale wokół starego drzewa w lesie znaleźli wiele martwych ptaków. Nigdzie nie dostrzegli najdrobniejszego choćby śladu, który pozwoliłby wyjaśnić przyczynę masowego padnięcia kruków i wron, w powietrzu unosił się jedynie ostry, wstrętny odór, który omal nie zadusił mężczyzn. Przeprowadzone później badania nie wykazały żadnych objawów zatrucia. Najprawdopodobniej serca wron po prostu przestały bić. Ptaki łatwo umierają ze strachu.

Magdeburg, 11 marca

Późnym wieczorem dwoje młodych ludzi wyjechało samochodem na wieś. Zatrzymali się na bocznej drodze i w ciemności mocno przytulili do siebie. Ich czułe słowa nie były przeznaczone dla żadnych obcych uszu.

Nagle dziewczyna zdrętwiała.

– Widziałeś?

– Co takiego?

– Tam… Ach, przecież…

– Na miłość boską! Co to jest?!

Dziewczyna przeraźliwie krzyknęła i histerycznie wtuliła się w chłopca, ten jednak gwałtownie uwolnił się z jej objęć i zapalił samochód. Z zawrotną prędkością ruszyli z powrotem do miasta, prosto na posterunek policji.

Złożyli niejasne, bezładne wyjaśnienia.

– Nie wiemy, co to było. Mignęło nam przed oczami niczym cień. Nie poruszało się jak człowiek, ale na pewno nie było to zwierzę. Dookoła panowała taka ciemność, że mogło to być cokolwiek. No i ten smród!

Zadrżeli, jakby na samo wspomnienie poczuli się gorzej.

– Nie, nie wrócimy tam, nigdy, za skarby świata. To coś zmierza na północ… Prosto przed siebie.

Policja nic nie zdziałała. Patrol wysłany samochodem nie natrafił na żaden ślad, jedynie odrażający odór ciągnął się jakby pasmem z południa na północ.

Kilkanaście kilometrów dalej w rowie leżała martwa kobieta, którą śmierć dopadła w drodze z przyjęcia do domu. Jej twarz zastygła w grymasie przerażenia, szeroko otwarte oczy wpatrywały się w padający śnieg.



2 из 179