Christa zastanowiła się chwilę.

– Sądzę, że to najlepsze rozwiązanie. Ach, dziękuję ci, Ablu, za to, że tyle masz dla niej zrozumienia.

– Ale pies musi należeć tylko do Karine, nie do wszystkich chłopców.

– Oczywiście, tylko najpierw musimy spytać Vetlego i Hannę, czy zaakceptują ten pomysł.

– To prawda – przyznał jej rację Abel. – Zadzwoń do nich jeszcze dzisiaj!

Jonathan podjął pracę w szpitalu. Prędko się zahartował, bez lęku woził rannych i zmarłych, pomagał w przygotowaniu ofiar wypadków do operacji. Rzecz jasna wykonywał jedynie najprostsze czynności. Nauczył się też przygotowywać zwłoki, by jako tako się prezentowały, zanim zajmą się nimi przeprowadzający obdukcję lub pracownicy zakładu pogrzebowego. Praca była ciężka, ale zaciskał zęby i jakoś sobie radził. Zarabiał też prawdziwe pieniądze, a to sprawiało mu ogromną przyjemność. Już sama świadomość, że są owocem jego samodzielnej pracy, dodawała mu pewności siebie.

W miarę upływu czasu powierzano mu coraz bardziej odpowiedzialne obowiązki. I tu się sprawdzał, wkładał bowiem maksimum wysiłku w każde zlecane mu zadanie. Kierownictwo szpitala nie omieszkało powiadomić o tym jego dziadka Christoffera w Drammen.

Cała rodzina była dumna z Jonathana.

Upłynął cały rok od czasu, kiedy Tengel Zły zniknął bez śladu gdzieś w Berlinie. Wędrowiec w Mroku nie opuszczał miasta, szukał we dnie i w nocy, ale nigdzie nie natrafił na najdrobniejszy bodaj trop straszliwego przodka. Nad Lipową Aleją czuwał wraz z innymi Heike, ale i tam nie zauważono obecności Tengela. Oczywiście od czasu do czasu odwiedzali Dolinę Ludzi Lodu, gdzie wyczuwali jego bliskość, ale był to tylko jego duch, który jak zawsze strzegł kociołka z wodą zła. Samego jednak Tengela, ku ich zdumieniu, w Dolinie także nie odnaleźli.

Doszli do wniosku, że nie odzyskał jeszcze pełni sił i zaszył się gdzieś, by przeczekać do czasu, gdy jego moc powróci. Ale gdzie mógł być?



33 из 179