
Kot siedział nieruchorno na parapecie, drgał mu jedynie koniuszek ogona.
– Widzisz coś? – zapytała, chcąc pozbyć się dziwnego uczucia. Odło¬żyła resztę listów i podeszła do okna, uważnie wpatrując się w ciem¬ność przez mokre i zaparowane szyby.
Nieruchorne cienie dębów wyglądały jak brodaci wartownicy pilnujący jej dwustuletniego domu.
Coś skrzypnęło. Serce Sam zamarło.
Nie wiedziała, czy to wiatr szumiał w gałęziach, czy skrzypiały ścia¬ny domu. A może ktoś chodził po werandzie? Zas_chło jej w gardle.
Przestań, Sam. Boisz się własnego cienia. Nic się nie dzieje. To prze¬cież twój dom.
Mieszkała w nim zaledwie od trzech miesięcy. Historię domu opo- ' wiedziała jej sąsiadka plotkarka, która mieszkała po drugiej stronie uli¬cy. Pani Killingsworth poinformowała ją, że stary dom bardzo długo był wystawiony na sprzedaż i Sam kupiła go za cenę dużo niższą od warto¬ści rynkowej dlatego, że poprzednia właścicielka została w nim zamor¬dowana przez swojego, żądnego zemsty chłopaka.
– Co to ma wspólnego ze mną? – powiedziała do siebie i potarła ramiona, jakby nagle zrobiło jej się zimno. Nie wierzyła w duchy, klą¬twy i inne zjawiska nadprzyrodzone.
Taśma przewinęła się.
– Cześć, Sam – usłyszała głos Melanie i uspokoiła się trochę. – Mam nadzieję, że miałaś dobrą podróż. Dzwoniłam w sprawie kart kredyto¬wych, jak prosiłaś, zostawiłam listy na biurku, ale już pewnie je znala¬złaś. Charon psocił pod twoją nieobecność. Zachowywał się dziwnie i nawet nabrudził na pianinie, ale posprzątałam po nim. No i gubił sierść. Okropne. Kupiłam ci mleko i tę francuską kawę, którą lubisz. Masz wszystko w lodówce. Przykro mi z powodu twojej nogi. Co za pech. Udał się romantyczny wyjazd, co? Do zobaczenia w radiu, ajeśli czegoś będziesz potrzebowała, zadzwoń.
Sam pokuśtykała w stronę fotela. Chyba jej się przywidziało. Prze¬cież nic się nie zmieniło. Rzuciła okiem na zdjęcie Davida, które stało na biurku. Wysoki, dobrze zbudowany, z szarymi oczami i mocno zary¬sowaną szczęką, był przystojnym mężczyzną. Pracował jako wiceprezes i dyrektor do spraw sprzedaży sieci hoteli Regal. Był mężczyzną z per¬spektywami i z poczuciem humoru. Dobra partia, Jak powiedziałaby jej matka, Beth Matheson, gdyby jeszcze żyła.
