
Pierwszy dzwoniący odłożył słuchawkę. Świetnie.
Rzuciła rachunek za stół.
Drugi telefon był od prawnika i dotyczył naprawy szyby w samochodzie.
Jeszcze lepiej. Pomyślała o swoim czerwonym mustangu kabriole¬cie. Nie mogła się doczekać, kiedy znowu będzie mogła nim jeździć. Nie potrzebowała nowej szyby.
– Nie, dzięki – powiedziała i otworzyła kilka listów. – Oferty kart kredytowych, prośby o pieniądze na ważne cele, rachunek za wodę.
Usłyszała w końcu głos.
– Cześć, Sam. Mówi ojciec. – Sam uśmiechnęła się. – Zapomnia¬łem, że wyjechałaś… Zadzwoń, jak wrócisz.
– Wystarczy – powiedziała do siebie i sprawdziła ostatni wyciąg z karty Visa. Dobrze, że zadzwoniła do Melanie, która obiecała natych¬miast unieważnić wszystkie karty kredytowe.
Znowu dwa głuche telefony, a potem usłyszała głos szefowej:
– Sam, wiem, że pewnie jeszcze nie wróciłaś – powiedziała Ele¬anor – ale zadzwoń, jak tylko wejdziesz do domu. I nie wciskaj mi, że nie przyjdziesz do pracy z powodu nogi, bo nie chcę o tym słyszeć. Do¬stałam twoją wiadomość ze szpitala, ale jeśli nie jesteś podłączona do aparatury i przywiązana do łóżka, masz natychmiast wrócić do pracy. Rozumiesz? Melanie robi przyzwoitą robotę, naprawdę, ale odkąd wy¬jechałaś spadła popularność i Trish LaBelle z WNAB odbiera ci słucha¬czy… a to bardzo źle, Sammie, fatalnie. Słuchacze chcą ciebie, dziew¬czyno, i nie zaakceptują nikogo innego, bez względu na to, jaki będzie dobry. Więc nawet nie próbuj wciskać mi żadnego świstka od lekarza. Szoruj do radia i to natychmiast! Dobra, koniec przemówienia. Zadzwoń do mnie jak najszybciej.
– Słyszysz, Charon? A jednak mnie kochają,;- powiedziała roztar¬gniona, i nagle poczuła gęsią skórkę na karku. Jakiś dźwięk, coś dziw¬nego w powietrzu, coś trudnego do określenia zwróciło jej uwagę.
