– Jak to się stało, że zostałaś lekarzem? Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Jesteś najbardziej niezorganizowaną osobą, jaką znam.

– Ale nie jestem niezorganizowanym lekarzem – odparła Angie, zresztą zgodnie z prawdą. – Tylko w życiu prywatnym przejawiam skłonności do… no sama wiesz.

– No właśnie, do lekkomyślności. Angie przeciągnęła się z błogim uśmiechem.

– Oj, naprawdę potrzebuję wakacji. Jestem wykończona. Mieszkały razem od sześciu lat. Heather była z natury skromna, spokojna i cicha. Zgodnie z zasadą przyciągania się przeciwieństw, jej najlepszą przyjaciółką została właśnie Angie, dusza towarzystwa, dla której świat mężczyzn istniał tylko po to, by dostarczać jej rozrywki. Teraz także już sobie wyobrażała wszystkie przyjemności, jakie ją czekają na Sycylii.

– Słońce, lazur morza, kilometry piaszczystych, złotych plaż, no i ci fantastyczni, młodzi Sycylijczycy. A każdy z nich wygląda jak D.S. albo co najmniej jak S.K.

Angie dzieliła mężczyzn na dwie kategorie: D.S., co oznaczało „demona seksu", oraz S.K., czyli „smaczny kąsek". Na ile Heather rozeznawała się w tej klasyfikacji, do kategorii D.S. należeli ci, którzy robili wrażenie od pierwszego spojrzenia, podczas gdy egzemplarze S.K. charakteryzowały się większą subtelnością i były bardziej intrygujące. Sama Angie doskonale łączyła w sobie cechy obu kategorii, dlatego też czuła się uprawniona do wydawania takich sądów.

– To twoje S.K. zabrzmiało niemal jak „ubogi krewny" – zaoponowała Heather.

– Wcale nie, tylko praca nad takim egzemplarzem wymaga czasu. A ja go nie mam. D.S. jest lepszy na krótki flirt.

– Pamiętaj, tym razem bądź grzeczna!

– Nie ma mowy – odparła Angie. – Nie po to jadę na wakacje, żeby być grzeczną, tylko po to, żeby się opalić, zakochać i zasmakować miejscowych atrakcji. I zachowywać się skandalicznie. Inaczej podróż nie miałaby sensu!



2 из 116