
WSZYSTKO, CO OKALECZONE, MOŻE ZOSTAĆ ODRODZONE
CO SIĘ ZUŻYJE, NIECHAJ ODŻYJE
SKŁADAJCIE TUTAJ WSZELKIE ODPADY
Ministerstwo Zaopatrzenia
Nieraz widywałem owe wielkie prostokątne zbiorniki, podzielone zawsze na takie same przegródki — były przy każdych koszarach, przy każdym szpitalu, przy każdej hali sportowej od Ziemi aż po asteroidy. Ale zobaczyć je tutaj, na tym miejscu, akurat w takiej chwili… Nie, to miało zupełnie odmienne znaczenie. Ciekawe, czy wewnątrz mają i te inne, mniej zawoalowane slogany. Wiecie: JEŚLI CHCEMY POKONYWAĆ WROGA, MUSIMY ZMOBILIZOWAĆ WSZYSTKIE NASZE ZASOBY. PAMIĘTAJCIE, ODPADY — TO NASZ NAJCENNIEJSZY SUROWIEC!
Ozdobić ściany przetwórni właśnie tymi sloganami, to byłby chyba szczyt pomysłowości.
WSZYSTKO, CO OKALECZONE, MOŻE ZOSTAĆ ODRODZONE…
Zgiąłem prawy rękaw niebieskiego munduru. Uczucie zupełnie takie, jakby to było moje własne ramię. I tak już pozostanie na zawsze. A za parę lat, jeśli oczywiście pożyją tak długo, zniknie nawet cieniutka biała blizna nad łokciem. Tak, to prawda. Wszystko, co okaleczone, może zostać odrodzone. Wszystko z wyjątkiem jednego. Tego najistotniejszego.
Teraz jeszcze mniejszą miałem ochotę wejść niż przedtem.
I właśnie w tym momencie zobaczyłem tego chłopaczka. Tego z bazy w Arizonie. Stał tuż przed budką wartownika, sparaliżowany tak samo jak ja. Nad daszkiem jego czapki lśniła nowiuteńka, pozłocista litera S z gwiazdką u góry — insygnium dowódcy spiralnika. Jeszcze wczoraj na sesji instruktażowej nie miał tej odznaki. A więc dopiero co otrzymał nominację. Był naprawdę wyjątkowo młody i wyglądało, że ma duszę na ramieniu.
Pamiętałem go z wczorajszej sesji. Kiedy prowadzący oficer poprosił o zadawanie pytań, to właśnie on nieśmiało podniósł rękę, a wywołany uniósł się i kilka razy bezgłośnie otwierał usta, nim wreszcie wykrztusił:
— Przepraszam, panie pułkowniku, ale czy oni… ich chyba nie czuć jakoś specjalnie?
