
– Cóż – ucięła krótko – nie pozwolę dać się wyprowadzić tą rozmową z równowagi. Zobaczymy.
– Ale…
– Matt, muszę już iść. Chciałam tylko, żebyś o tym wiedział.
– Świetnie – odparł. – Stokrotne dzięki.
– Później o tym porozmawiamy, o ile w ogóle jest o czym rozmawiać.
Jasne, pomyślał, jak już skonsultujesz się z adwokatami i pracownikami opieki społecznej i zupełnie spiszesz mnie na straty. Wiedział, że to nieprawda, ale nie potrafił odepchnąć tej myśli.
– Tym razem nie rozmawiamy o twoim życiu – odezwała się. – Już nie. Tym razem chodzi o mnie.
Odłożyła słuchawkę.
Mylisz się, pomyślał. Rozejrzał się po swoim gabinecie. Przez małe okno dojrzał niebo roztaczające nad śródmieściem stalową szarość. Spojrzał na słowa widniejące przed nim: NIE POPEŁNIŁEM.
Wszyscy jesteśmy niewinni, pomyślał. To dowód na to, jak trudna jest niewinność.
Następnie, próbując zapomnieć o rozmowie, wziął list i zaczął czytać dalej:
Czwartego maja 1987 roku właśnie wróciłem do domu mojej babki w miasteczku Pachoula, w okręgu Escambia. W tym czasie byłem studentem Uniwersytetu Rutgersa w Nowym Brunszwiku, w New Jersey, i kończyłem właśnie trzeci rok. Byłem u babki już od kilku dni, gdy zostałem zabrany do biura szeryfa na przesłuchanie w sprawie gwałtu i morderstwa, które popełniono kilka kilometrów od domu mojej babki. Ofiara była biała. Ja jestem czarny. Naoczny świadek widział, jak zielony ford, podobny do mojego, odjeżdżał z miejsca, w którym zniknęła dziewczynka. Przez trzydzieści sześć godzin trzymano mnie bez jedzenia, picia i snu oraz możliwości porozumienia się z prawnikiem. Kilkakrotnie zostałem pobity przez zastępców szeryfa. Bili mnie książkami telefonicznymi, gdyż te nie pozostawiają śladów. Mówili, że mnie zabiją, a jeden z nich przystawił mi rewolwer do skroni i naciskał spust. Za każdym pociągnięciem kurek uderzał w pusty bębenek. Na koniec powiedzieli mi, że jeśli się przyznam, nic mi się nie stanie. Byłem przerażony i wyczerpany, więc się przyznałem. Nie miałem pojęcia o szczegółach, zapoznali mnie jedynie z ogólnym zarysem zbrodni i przyznałem się. Po tym, jak się ze mną obeszli, przyznałbym się do wszystkiego.
