Roześmiał się.

– W Miami jest zimno, co doprowadza wszystkich do szału. Wiesz, jak to jest, ludzie nie mają jesionek ani ogrzewania w domach. Wszyscy się trzęsą, odchodzą od zmysłów i czekają, aż się ociepli. Mnie to nie przeszkadza. Przystosowałem się.

– Czy nadal męczą cię koszmary senne?

– Z rzadka. Niezbyt często. Panuję nad tym.

Lekko mijał się z prawdą. Wiedział, że nie uwierzy, ale przyjmie do wiadomości bez zadawania dalszych pytań. Przeszedł go silny dreszcz, gdy przypomniał sobie, jak nienawidzi nocy.

– Możesz się leczyć. Gazeta zapłaci.

– To starta czasu. Od miesięcy nic mnie nie nawiedzało – skłamał odważniej.

Usłyszał jej westchnienie.

– Coś nie tak? – spytał.

– Cóż – stwierdziła. – Chyba powinnam ci powiedzieć.

– Więc powiedz.

– Będziemy mieli z Tomem dziecko. Becky już nie będzie sama.

Zakręciło mu się lekko w głowie i przeszyło go kilka różnych myśli i odczuć.

– Proszę, proszę. Moje gratulacje.

– Dziękuję – mruknęła jego była żona. – Chyba nie rozumiesz.

– Czego?

– Becky stanie się częścią rodziny. Bardziej niż do tej pory.

– Tak?

– Nie rozumiesz, prawda? Co się stanie. To ty będziesz tą osobą z zewnątrz. Tak mi się niestety wydaje. Już teraz niełatwy jest dla niej fakt, że mieszkasz w drugim końcu stanu.

Poczuł się, jakby ktoś wymierzył mu policzek.

– To nie ja mieszkam w drugim końcu stanu. To ty. To ty się wyprowadziłaś.

– Nie wracajmy do starych spraw – odparła Sandy. Po chwili ciągnęła dalej: – W każdym razie sytuacja ulegnie zmianie.

– Nie rozumiem dlaczego… – zająknął się.

– Uwierz mi – powiedziała. Z jej tonu wynikało, że znacznie wcześniej starannie przygotowała sobie mowę. – Będzie spędzać z tobą mniej czasu. Jestem tego pewna. Dużo o tym myślałam.

– Tego nie było w umowie.

– Umowę można zmienić. Wiesz o tym.

– Nie sądzę – odpowiedział, a w jego głosie pojawiło się pierwsze ostrze gniewu.



9 из 563