— Och, macie kotkę — powiedziała szeptem. — Mam nadzieję, że Ragnarok nie będzie zły.

Margo i Paul wzięli kartki, po czym dziewczynka zaprowadziła ich do stopni na taras i gestom wskazała, że mają usiąść w pierwszym rzędzie. Potrząsnęli z uśmiechem głowami i usiedli w ostatnim: mała wzruszyła ramionami i odeszła.

Margo poczuła, że Miau zesztywniała. Kotka wpatrywała się w coś, co leżało na dwóch bocznych krzesłach w pierwszym rzędzie.

Był to Ragnarok, duży owczarek niemiecki.

Pierwsze napięcie minęło. Miau uspokoiła się nieco, ale wciąż, z uszami po sobie, uporczywie wpatrywała się w psa.

Dziewczynka wróciła i stanęła za nimi.

— Mam na imię Anna. Ta pawi w turbanie to moja mama. Jesteśmy z Nowego Jorku — powiedziała cicho, po czym znów wróciła na swój posterunek przy zielonej lampie.


Generał Spike Stevenson i trójka jego podwładnych siedzieli ściśnięci obok siebie w ciemnym pomieszczeniu w rezerwowym sztabie amerykańskiego lotnictwa kosmicznego. Cała czwórka patrzyła na dwa ekrany telewizyjne ustawione jeden przy drugim. Na oba ekranach widać było ten sam obszar zaciemnionego Księżyca z uwzględnieniem Platona. Obraz na ekranie po prawej stronie transmitowany był przez bezzałogowego satelitę łączności i obserwacji, znajdującego się trzydzieści sześć tysięcy kilometrów nad Wyspą Bożego Narodzenia, dwadzieścia stopni na południe od Hawai, natomiast obraz na ekranie po lewej stronie przesyłał podobny satelita, zawieszony nad równikiem, nad tym punktem Oceanu Atlantyckiego nie opodal wybrzeży Brazylii, gdzie znajdował się właśnie transatlantyk „Prince Charles”.

Czwórka obserwatorów z dużą wprawą wpatrywała się jednocześnie w obydwa obrazy, które pochodziły z dwóch odległych od siebie o czterdzieści osiem tysięcy kilometrów punktów w kosmosie, zlewając je w jedną całość. Końcowy efekt był przesadnie trójwymiarowy z częścią ukazującą Księżyc wyraźnie wysuniętą do przodu.



27 из 377