— Dlaczego milczysz? — zapytała.

— Odgadłem, na czym polega twoja rola! Pragniesz, bym wrócił do tak zwanego raju. Wykonujesz polecenie Regulatorów.

Błękitny obraz kobiety zniknął równie nagle, jak się pojawił. Człowiek usłyszał świst. Machiny wyrażały w ten sposób swoje niezadowolenie. Były wyraźnie zirytowane.

— Gwiżdżę na wasze świsty! — powiedział głośno i poszedł przez las na północ.

— Dokąd idziesz? — usłyszał głos machiny.

— Zamierzam złożyć wizytę superkomputerowi Ałfa — Omega. Rezyduje na przylądku Horn, niedaleko, dwa dni drogi.

— AO nie zechce z tobą mówić — powiedziała machina.

— Kto rządzi tą planetą? — zapytał człowiek.

— Oczywiście WY, LUDZIE — odparła machina, bo nic innego nie mogła powiedzieć. Była to przecież wersja oficjalna.

— Dlatego AO znajdzie dla mnie czas. On zawsze chętnie rozmawia z ludźmi. Czym jest wasza egzystencja bez nas?

— NICZYM — odparła maszyna, śledząc każdy ruch człowieka. — NICZYM — powtórzyła. — O czym będziesz rozmawiał z AO?

— O mojej tęsknocie do błękitu — odparł człowiek i reześmiał się.

— Dlaczego śmiejesz się? — zaniepokoiła się machina.

— Wyobraziłem sobie moje spotkanie z AO — superkomputerem, sterującym wszystkimi maszynami. On, wielki, podobny do latarni morskiej, ja maleńki niczym krasnoludek. Wjadę winą na najwyższe piętro i spojrzę mu prosto w oczy.

— Oślepniesz! — ucieszyła się machina. — Jego oczy to dwa wielkie reflektory. Świetlnymi błyskami wydaje rozkazy odbierane przez machiny zainstalowane na szczytach najwyższych gór. AO przemawia światłem, jego polecenia rejestrują aparaty i przekazują odpowiednie programy wszystkim maszynom. On jest treścią naszego istnienia, sensem naszego bytu.

— A ludzie? — zapytał człowiek. — Tych stu, może dwustu ludzi?



19 из 358