— Dwunasta godzina po zabiegu. Zgodnie z oczekiwaniami, przyszedł czwarty kardynalny objaw zakażenia: dolor. Chora krzyczy z bólu, gorączka i dreszcze wzmagają się. Nie mam niczego, żadnego środka, który mógłbym jej podać. Dysponuję niewielką ilością eliksiru daturowego, ale dziewczyna jest za słaba, by przeżyć jego działanie. Mam też nieco akonitum, ale akonitum zabiłoby ją niechybnie.

*****

— Piętnasta godzina po zabiegu. Świt. Chora jest nieprzytomna. Gorączka wzrasta gwałtownie, dreszcze nasilają się. Ponadto występują silne skurcze mięśni twarzy. Jeśli to tężec, dziewczyna jest zgubiona. Miejmy jednak nadzieję, że to tylko nerw twarzowy… Albo trójdzielny. Albo obydwa… Dziewczyna będzie wówczas oszpecona… Ale będzie żyła…

Vysogota spojrzał na pergamin, na którym nie zapisał ani jednej runy, ani jednego słowa.

— Pod warunkiem — powiedział głucho — że przeżyje zakażenie.

— Dwudziesta godzina po zabiegu. Gorączka wzmaga się. Rubor, calor, tumor i dolor sięgają, jak mi się zdaje, granic przesilenia. Ale dziewczyna nie ma szans, by przeżyć, by dożyć choćby do tych granic. Oto więc zapisuję… Ja, Vysogota z Corvo, nie wierzę w istnienie bogów. Ale gdyby przez przypadek istnieli, niechaj mają w opiece tę dziewczynę. I niech wybaczą mi to, co zrobiłem… Jeśli to, co zrobiłem, okaże się pomyłką.

Vysogota odłożył pióro, potari spuchnięte i swędzące powieki, przycisnął pięści do skroni.

— Podałem jej mieszankę datury i akonitum — powiedział głucho. - Najbliższe godziny rozstrzygną wszystko.

*****

Nie spał, drzemał tylko, gdy z drzemki wyrwał go stuk i łomot, któremu towarzyszył jęk. Bardziej wściekłości, niż bólu.



11 из 408