
– Czy twoim zdaniem nie jest ważne zachowanie, że tak powiem, czystości serca, żeby skuteczniej przeciwstawić się Tengelowi Złemu?
– Owszem, owszem, to jest ważne, ale może nie w tym stopniu. Teraz jednak zapomnisz o swojej nieśmiałości i zdobędziesz się na odwagę przywołania Ganda! Albo jeszcze lepiej: przywołasz przodków Ludzi Lodu. Zacznij od Linde-Lou, on się dotychczas specjalnie nie przemęczał jako twój opiekun.
– Czy Tova mogłaby mi towarzyszyć?
Benedikte zastanawiała się przez chwilę.
– Tak, myślę, że tak. Może nawet da jej to trochę do myślenia, spotkanie z prastarymi dobrymi siłami Ludzi Lodu mogłoby ją skłonić do opamiętania. Ale strzeż się! Ona jedną nogą, jeśli nie obiema, stoi po przeciwnej stronie!
– Dobrze, spróbuję to zrobić. Tylko gdzie? I kiedy?
– Poczekaj no… na dworze nie jest jeszcze specjalnie zimno… Ubierzcie się dobrze i idźcie na cmentarz, tam na pewno ich spotkacie! Jutro wieczorem, kiedy na cmentarzu nikogo już nie będzie.
– Poszłabyś z nami, Benedikte?
– Ja? Nie, ja jestem już za stara na takie wycieczki w jesienne wieczory.
– Ale Linde-Lou nie zastał przecież pochowany na naszym cmentarzu.
– Linde-Lou z pewnością cię znajdzie. Myślę, że on już od dawna z niecierpliwością czeka na wezwanie. I wiesz co…
– Tak? – Nataniel czekał zaciekawiony.
– Myślę o tym artykule, o którym mi opowiadałeś… Pomysł nie był wcale taki głupi. Napisz to od nowa, ale przedstaw swoje poglądy, a nie Tovy! Samotni opiekunowie chorych i starych w całym kraju potrzebują trochę wsparcia. Tylko sformułuj to tak, żeby nie ranić pacjentów, na pewno to potrafisz!
Nataniel zastanawiał się przez chwilę nad propozycją.
– Mam wszystkie notatki – powiedział w końcu. – Zrobię, jak radzisz. Naprawdę trzeba, żeby ktoś trochę potrząsnął władzami, nie robią przecież nic, żeby pomóc tym ofiarnym ludziom, przerzucają na ich barki obowiązki, które spoczywają na gminach. Napiszę artykuł, który dopiecze do żywego wszystkim, którzy na to zasłużyli!
