Przebiegła złośliwość Tovy dała o sobie znać także tutaj. Gdyby ten artykuł ukazał się w prasie, Nataniel zraniłby śmiertelnie wszystkich pacjentów wymagających stałej opieki. Zostali bowiem przedstawieni jako okrutni egoiści, stawiający nieustanne wymagania swoim bliskim, jako krwiopijcy wysysający ostatnie siły ze swoich pokornych opiekunów.

Dopiero wtedy też Nataniel zorientował się, że taką właśnie wymowę tekst zawdzięcza zakamuflowanym, ale dosadnym sformułowaniom Tovy. Nataniel nawarzyłby sobie niezłego piwa, gdyby to wszystko ukazało się w druku.

Podarł więc artykuł ma drobne kawałki. Uznał, że z wychowaniem Tovy sam sobie nie poradzi. Poszedł zatem do Benedikte i poprosił ją o nawiązanie kontaktu z Gandem.

Benedikte skończyła już osiemdziesiąt siedem lat, ale umysł miała sprawny i jasny jak dawniej.

– Dlaczego sam go nie wezwiesz? – zapytała Nataniela.

– Ja? Przecież ja nie mogę czegoś takiego zrobić?

– Kochany Natanielu – westchnęła Benedikte zmartwiona. – Twoją słabą stroną jest to, że brak ci pewności siebie i jesteś za bardzo powściągliwy, zbyt nieśmiały. Dlaczego nigdy nie próbowałeś wezwać naszych przodków? Albo Ganda czy Imrego?

– Nie wiem. Ja myślałem…

– A właściwie to czy ty zdajesz sobie sprawę, jaką posiadasz siłę?

– Nie, szczerze mówiąc, nie wiem. Mam to chyba po mamie. Ona powiada, że nie powinniśmy się specjalnie afiszować naszymi możliwościami.

– No tak, Christa musi uważać i zachowywać się ostrożnie ze względu na Abla. Ale ty… Nic dziwnego, że Tova kręci tobą jak chce i bawi się twoim kosztem. Ach, naprawdę nie mogę pojąć, dlaczego każdy ze szczególnie wybranych musi być taki sympatyczny i niemal przeprasza, że żyje! Z Tarjeim było tak samo. Z pewnością pamiętasz, że przed tobą Tarjei był tym specjalnym pośród wybranych. On zresztą nie zdążył przeciwstawić się złu właśnie dlatego, że nawet nie odkrył w sobie tej szczególnej siły, jaką został obdarzony. To się nie może powtórzyć w twoim przypadku, Natanielu. Nie wolno do tego dopuścić!



8 из 201