Wsiadła do swojego starego samochodu i pojechała z powrotem do Hollowdale, gdzie była najmłodszym z trojga weterynarzy w małej wiejskiej przychodni dla zwierząt. Mieszkała tam już od ponad roku i była zachwycona nieco staroświecką atmosferą miejsca, w którym kultywowano i honorowano uświęcone przez lata tradycje.

Minęło trochę czasu, zanim została zaakceptowana przez wioskową społeczność. Jack i Harry, wspólnicy-weterynarze, przestrzegali ją przed trudnościami wiejskiego życia i prący ze zwierzętami hodowlanymi, lecz dali odważnej kobiecie szansę.

Trudniej było przekonać farmerów. Młoda kobieta o szczupłej, eleganckiej sylwetce, lśniących ciemnych włosach i dużych brązowych oczach nie była według nich najlepszym kandydatem na lekarza ciężkich byków. Ale Dawn miała o wiele więcej sił, niż można by się tego spodziewać po jej budowie i udowodniła, że potrafi radzić sobie ze wszystkim. Oddanie dla zwierząt, troska i gotowość niesienia pomocy nawet w najcięższych warunkach zaskarbiły jej w Hollowdale powszechne uznanie. Już po kilku tygodniach czulą się tak, jakby żyła w wiosce od urodzenia.

Wracając, przejeżdżała obok Hollowdale Grange, ogromnego domostwa, które od stuleci stanowiło centrum wiejskich uroczystości. Kolędnicy, którzy schodzili się tam wieczorami, wyśpiewywali dla Squire'a Davisa, który częstował ich gorącymi napojami i rozdawał cenne prezenty. Co roku urządzał także świąteczny bal dla niepełnosprawnych dzieci, tak jak czynili to jego przodkowie. Squire Davis zmarł jednak kilka miesięcy temu, nie pozostawiając spadkobiercy. Dom zamknięto i stał tak nie zamieszkany przez całe lato i jesień.

Nagle Dawn zauważyła coś niezwykle interesującego. Nacisnęła gwałtownie hamulec i odwróciła się. W Grange paliły się światła. Przed drzwiami stała ciężarówka, a tragarze wnosili meble. Uśmiechnęła się do siebie i pojechała dalej.



2 из 60