
Jeden z najciężej dotkniętych potomków Ludzi Lodu, gdyby sądzić po wyglądzie.
I oto Vinga, ta szalona, najcudowniejsza istota na ziemi, uważa, że Heike jest pociągającym młodym człowiekiem!
Och, starał się, żeby poznała innych młodych mężczyzn i zrozumiała, jak bardzo on się od nich różni. Heike wiedział bowiem, że któregoś pięknego dnia będzie musiał ją utracić. To naturalne i oczywiste. Ona jednak uważała, że urodziwi młodzi mężczyźni są nudni. „A poza tym wcale mi się nie podobają! – wykrzykiwała. – Heike, dla mnie najpiękniejszy jesteś ty!”
Czy to zatem takie dziwne, że trochę się obawiał tutaj przychodzić?
Przecież ją kochał! Kochał każdą cząsteczkę tej maleńkiej, eterycznej istoty, burzę blond włosów, energiczne ruchy, wesoły śmiech, radosne spojrzenie, a także jej niekiedy szokującą szczerość.
– No, a jak twoje starania o odzyskanie Grastensholm? – spytała Vinga nieoczekiwanie.
Mimo woli Heike podniósł wzrok i spojrzał w kierunku dużego dworu na wzgórzu. Nie zobaczył, oczywiście, nic, bo wszystko przesłaniał mrok i sypiący nieustannie gęsty śnieg.
– Kiepsko – westchnął. – Snivel, jak wiesz, wciąż siedzi we dworze niczym wielka, tłusta ropucha i pilnuje swoich skarbów. To znaczy moich skarbów! I wcale nic zamierza się ruszyć.
