– Wyczuwasz coś? – zapytał Ian nieśmiało.

– Bardzo wiele – odparł Nataniel.

– Ja również wyczuwam wiele – przyznał Marco. – Ale nie bardzo rozumiem, co to jest.

Nataniel stał bez ruchu, jakby się wsłuchiwał w coś, co dzieje się wokół niego.

– Myślę, że my… Myślę, że czeka nas trudna walka. Tengel Zły niczego nam nie ułatwił.

– A czy ktoś tego oczekiwał? – warknęła Tova.

– Nie, ale będziemy musieli pokonać dużo więcej przeszkód, niż przewidywałem – odparł Nataniel. – Niebezpieczeństwo, że on dotrze do celu przed nami, jest wielkie.

– Na co w takim razie czekamy? – niecierpliwił się Marco.

– Rzeczywiście, trzeba działać. Najpierw zajmiemy się „tym drugim miejscem”.

– Jesteś w stanie określić jego położenie?

– Tak. Wyczuwam je bardzo intensywnie. I myślę, że rozwiązanie zagadki jest dużo ważniejsze, niż się nam wydawało.

– A co takiego czujesz?

Nataniel starał się skoncentrować.

– Nie wiem. To jest bardzo dziwne.

– Niebezpieczne?

– Niebezpieczne też, oczywiście. Ale bardziej… dziwne! Chodźcie, idziemy dalej! To znajduje się już niedaleko, przed nami.

Gabriel pozostał na miejscu. Po chwili odwrócił się.

– Już dawno go nie słyszeliśmy.

– Tan-ghila? – zapytał Marco. – Rzeczywiście, nie widzieliśmy go od chwili, kiedy staczał się w dół po przełęczy, przygnieciony tym ciężarem, który dźwigał.

– Myślicie, że umarł?

– Nie, z pewnością nie. Ale mam nadzieję, że przynajmniej przez chwilę czuł się źle.

Pozwolili sobie na nieśmiałe uśmiechy, ale wypadło to dość sztucznie. Nie byli jeszcze tak uodpornieni na ewentualne mające nadejść niebezpieczeństwo, żeby okazywać lekkomyślną odwagę. Jeszcze mieli w sercach zwyczajny ludzki lęk.

Posuwali się powoli pomiędzy ostrymi skałami, które sterczały w tym wymarłym, naznaczonym pierwotną dzikością krajobrazie.

Nagle wszyscy przystanęli. Nataniel ostrzegawczo uniósł rękę.



7 из 201