
W głowie już jej huczało od pomysłów.
* * *
Tego samego dnia zalogowała się w Biurze Akt i zobaczyła, że bieżące hasło porucznika Rashtaga: brzmi „Przestrzeganie!”. Nowo mianowany szef bezpieczeństwa Biura uwielbiał napuszone biuletyny, które zawsze zawierały pojedynczy okrzyk mający mobilizować personel.
Zobaczyła, że w kartotece jest już kolejny biuletyn z inspirującym słowem „Podległość!”. Przez chwilę Sula miała ochotę zmienić je na „Wywrotowość!”, ale postanowiła zachować to na inną okazję — na dzień, gdy statki lojalistów pojawią się nad Zanshaa i panowanie Naksydów wejdzie w końcową fazę.
Zastanawiała się, jakie słowo wykrzyknąłby Rashtag, gdyby się dowiedział, że Sula buszuje w komputerach Biura Akt, używając jego hasła. Zapanowała nad Biurem jeszcze przed przybyciem Naksydów — poświęciła na to długą noc stymulowanego kofeiną programowania, a sprzyjało jejszczęście i beztroska poprzednich administratorów systemu. Każde hasło stworzone przez szefa bezpieczeństwa było do niej automatycznie przesyłane, więc nawet gdyby zmieniono hasło, ona nadal miałaby nad Biurem całkowitą władzę.
Mogła wejść do dowolnego rekordu osobowego i zmienić go, mogła też tworzyć nowe rekordy. Metryki urodzin i akty zgonów, świadectwa małżeństw i rozwodów, dyplomy szkolne, meldunki, zaświadczenia pracy, podstawowe i specjalne świadectwa tożsamości…
Tożsamość. Właściwe dokumenty to klucz do przeżycia w świecie okupowanym przez wroga, a ten klucz był w ręku Suli. Dowód osobisty to nie tylko zdjęcie i numer seryjny. Ten dowód, który Sula miała w kieszeni, zawierał kartotekę medyczną, dane o zatrudnieniu i klanie pochodzenia, historię kredytową i podatkową; używany był jako prawo jazdy, jeśli ktoś miał stosowne kwalifikacje, służył do przelewów bankowych, grał rolę elektronicznej portmonetki, mógł być używany jako bilet w pociągach i autobusach.
