
O to chodzi, powiedział sobie Doug. Krótko i węzłowato.
Chrząknął i zawołał do komputera:
— Dyktafon. — Po chwili namysłu wolno i wyraźnie powiedział: — Baza Księżycowa niniejszym proklamuje niepodległość i zwraca się z prośbą o przyjęcie w poczet członków Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Przez długą chwilę patrzył na słowa, potem uznał, że wyrażają to, co chciał powiedzieć. Zastanowił się przelotnie, czy nie przesłać tekstu deklaracji matce i Lwu Brudnojowi, ale zrezygnował z pomysłu. Chcieliby wprowadzić poprawki, może wyrazić bardziej wymijająco albo wyłuszczyć powody i ozdobić argumentami. Miód na uszy. Ja tu dowodzę, na co wszyscy się zgodzili i wszyscy razem postanowiliśmy proklamować niepodległość. Tę wiadomość wyślę Faure’owi i całej Ziemi.
Zadzwonił do stanowiska łączności w centrum dowodzenia.
— Nadaj to do siedziby ONZ w Nowym Jorku — powiedział — i rozpyl po wszystkich antenach na Ziemi. Nie zapomnij o satelitach telekomunikacyjnych. Prześlij laserem do Kiribati i do centrali Masterson Corporation w Savannah.
Dyżurnym szefem łączności był młody człowiek, z którym Doug rywalizował w dorocznych niskograwitacyjnych igrzyskach olimpijskich. Wyszczerzył zęby, gdy przeczytał komunikat.
— Już się robi, szefie — powiedział.
Doug wyłączył ekran i odchylił się na piankowym fotelu. W porządku, załatwione. Teraz zaczekamy na efekty.
Lądowanie minus 112 godzin 17 minut
