
Kilkadziesiąt godzin później, podczas prób rufowego skanera, okręt zauważył odległą, ale bardzo silną eksplozję antymaterii; promieniowanie rozchodziło się z miejsca, w którym powinien się znajdować statek fabryczny. Okręt przez chwilę obserwował szybko rozszerzającą się kulę promieniowania, po czym skoncentrował uwagę na wskazaniach przyrządów dziobowych. Zwiększył moc i tak już przeciążonych silników.
Robił wszystko, żeby uniknąć konfrontacji: trzymał się z dala od szlaków uczęszczanych przez nieprzyjacielskie jednostki, traktował każdy wykryty statek jak pojazd wroga, wykonywał manewry omijające i uniki, a jednocześnie robił, co mógł, żeby jak najprędzej dotrzeć na skraj jednego z ramion spiralnej galaktyki, w której się narodził. Jeszcze dalej, po przekroczeniu niemal zupełnie martwej otchłani, na krawędzi sąsiedniego ramienia, czekało ocalenie. Został odkryty w chwili, kiedy już prawie dotarł do pierwszej granicy, gdzie gwiazdy tworzyły stromą ścianę górującą nad nieporuszonym oceanem pustki.
