– Jasne.

– Chyba jestem dla ciebie za dobry. Dałem ci aż trzy tygodnie na uratowanie twojej skóry. A właściwie na co mi twoja skóra? Ruszaj. I staraj się wyjść z tego cało. Możesz liczyć tylko na siebie albo na cud. A pamiętaj, co mówi towarzysz Stalin: cudów nie ma.

Rozdział 3

I

Profesję ma ciekawą i rzadką: kat-filmowiec. Katów na świecie jak psów. Podobnie filmowców. Ale katów-filmowców jest ledwie garstka.

Są to zawody w pewnym sensie pokrewne. Zdarza się niemało katów o filmowych zamiłowaniach, podobnie jak filmowców tęskniących do zawodu kata. A jednak wcale nie jest łatwo znaleźć specjalistę, który w równym stopniu łączyłby w sobie cechy zdolnego kata-nowatora i utalentowanego filmowca. Dlatego każdy kat-filmowiec jest osobą powszechnie cenioną. Ich pracę opłaca się szczodrze, okazując przy tym szacunek i oddając honory.

W wąskich kręgach, ma się rozumieć.

Jest oczywiste, że nikt nigdy nie nazwie go katem-filmowcem. Oficjalna nazwa jego funkcji brzmi: wykonawca. Ściślejsza oficjalna: wykonawca wyroków. A pełna oficjalna nazwa to: wykonawca wyroków, filmowiec. Właśnie tak, z przecinkiem.

A dla przyjaciół zwyczajnie – Wasia.

II

W berlińskim więzieniu druga w kolejności jest dezynfekcja. Żeby do cel nie sprowadzali wszy.

Pierwszy jest łomot.

Czarodzieja wepchnięto do przestronnej, wysokiej celi bez okien. Na ścianach białe kafelki, jak w sali operacyjnej. Posadzka cementowa, żeby później łatwo było spłukać krew wodą z węża.

Stoją, po jednym w każdym z czterech kątów. Z pałami.



18 из 318