
· Edek – szyfrant-telegrafista
· Rotmistrz Sinielnikow
· Esauł Ławrentjew
· Drągal z młotkiem
· Wykidajło Heinz
· Ciech Ciechowicz – speckonduktor w specwagonie
· Ponadto: ochroniarze, delegaci, czekiści, grąfolodzy, akustycy, dziwki, oprawcy, publiczność cyrkowa, kapusie, psy, Abwehra, robotnicy, chłopi, finansiści, Kozacy, Inteligencja pracująca, bywalcy „Demokracji”, owczarze, szerokie masy…
Prolog
Nie macie chwili do namysłu. Oczekuję odpowiedzi natychmiast, bez zastanowienia. Pytanie – i już odpowiedź.
– Rozumiem.
– Nawet nie natychmiast. Chcę usłyszeć odpowiedź, zanim jeszcze wypowiem ostatnią sylabę pytania.
– Rozumiem.
– Pytanie będzie raczej nieoczekiwane, ale dacie odpowiedź, nim zdążę je do końca zadać.
– Rozumiem.
– Chcę poznać wasz pierwszy impuls, pierwszy odruch. Waszą jednoznaczną zgodę, albo równie kategoryczną odmowę.
– Rozumiem.
– Gotowa?
– Gotowa.
– Pytanie brzmi: czy chcecie zostać królową Hiszp…?
– Chcę, towarzyszu Stalin.
Rozdział l
I
Już dawno przestał omijać kałuże. Bo i po co. Wiatr zerwał mu kapelusz z głowy, rzęsisty deszcz zmoczył go do suchej nitki, do ostatniego gwoździa w zelówkach. Nasączył płaszcz i marynarkę. Przemoczył tak, że ukryta w kieszeni chustka nadaje się tylko do wyżęcia.
Deszcz zacina bezlitośnie – a on idzie przed siebie, maszeruje przez wiatr i słotę. Maszeruje donikąd. Idzie noc, potem dzień, znowu noc. Zmókł nie tylko od góry do dołu, od czubka głowy do pasa i w dół, ale i od dołu do góry – od zelówek do pasa i wyżej. Po cóż miałby obchodzić kałuże?
Kroczy z ciemności w ciemność. Idzie nastroszony, głowa otulona kołnierzem. Kołnierz jest ciężki, przesiąkł wodą. Za pazuchę zaciekają cienkie strumyczki wilgoci. Jeżeli wtuli się szyję w kołnierz, nie jest tak zimno. Dlatego wtula szyję w kołnierz, próbując się rozgrzać. Ziąb!
