
– Ona? Na pewno! Przecież ją znacie.
IX
Gdzieś w oddali zgrzyta po torach spóźniony tramwaj.
Przemoczony wstrzymał oddech, potem wykonał głęboki wydech i zdecydowanym krokiem skręcił za róg.
Zawsze wychodził na spotkanie losu z podniesionym czołem.
X
– No, i na koniec, towarzyszu Chołowanow… Obiecaliście powiedzieć mi coś na temat Rudolfa Mazura, czego bym nie wiedział.
– Nasza siatka agenturalna donosi, że Amerykanie próbują go namierzyć.
Stalin wstał, podszedł do okna i długo obserwował krople z kryształkami w środku.
– Jacy Amerykanie?
– Wywiad wojskowy.
– I nie mogą go znaleźć?
– Nie mogą. Nikt nie może go znaleźć.
– Co to znaczy: nikt? Czy poza Amerykanami kogoś jeszcze interesuje osoba Rudolfa Mazura?
– Wywiad brytyjski. Poza tym Abwehrę, Gestapo, policję kryminalną.
XI
Przemoczony skręcił za róg i zaraz snop światła uderzył go w oczy:
– Stać!
I druga latarka z gęstej mżawki:
– Dokumenty!
Tuż koło prawej dłoni poprzez zimne krople poczuł gorący oddech psa. Pies nawet nie musnął ręki i był całkowicie niewidoczny, ale człowiek całym swoim jestestwem czuł wyraźnie: jest tuż obok. Nie patrząc na psa (no bo co można dojrzeć w ciemności, mając dwie latarki skierowane prosto w oczy) określił nieomylnie: rottweiler, suka.
Zbliżył się trzeci reflektor, maleńki, ale oślepiający, i też prosto w oczy:
– Patrzcie, jaki podobny do Mazura. Ale numer! To M-a-a-zur? We własnej osobie. Ręce na mur!!!
XII
Dziwne rzeczy dzieją się u was, towarzyszu Chołowanow. Amerykański wywiad tropi Rudolfa Mazura, brytyjski wywiad tropi Rudolfa Mazura, hitlerowski wywiad tropi Rudolfa Mazura. A dlaczego, jeśli łaska, stalinowski wywiad nie tropi Rudolfa Mazura?
