
Zgodnie z tradycją rosyjskiej i radzieckiej literatury wiele uwagi poświęca się szczegółowi obyczajowemu. Najczęściej jest to język i styl bycia uczonych, ale można też znaleźć — często w formie żartobliwej, jak u A, Żytinskiego — zafascynowanie żywiołem chłopskim, ludowym.
Charakterystyczną cechą radzieckiej fantastyki jest również jej romantyczna tonacja, liryzm i płynąca z tego nie śpieszność narracji, mogąca czasem przesłaniać autentyczne, nierzadko oryginalne pomysły fantastyczno-naukowe.
Wszystko to wskazuje, że fantastyka radziecka osiągnęła pewną dojrzałość, wzbogacając literaturę radziecką swoją fantastycznością, światową zaś literaturę science fiction swoją rosyjskością.
Andriej Bafabucha
Syndrom Jansena
W iluminatorze międzyorbitalnego promu pojawił się nagle, a potem, zasłaniając Ziemię, odpłynął w dół dysk baterii stacji słonecznej i tuż obok znalazła się pasiasta burta jej korpusu oświetlona silnym reflektorem statku kosmicznego. Dała o sobie znać nieważkość. Ganszyn i Julka popłynęli do komory próżniowej, gdzie potężnie zbudowany, stale uśmiechnięty od ucha do ucha mechanik pokładowy pomógł im nałożyć skafandry, sprawdził, czy są w porządku, i z rozmachem klepnął ich w plecy. Julka odleciała pod ścianę i pisnęła ze strachu. A mechanik zmieszał się i niezwykle szybko jak na swoją tuszę znikł w głębi, nie powiedziawszy im nawet na pożegnanie tradycyjnego „hop!”
Stacja, znajdująca się na dobowej orbicie, wisiała nad Wyspami Seszelskimi, ot, taki pajączek z maleńkim tułowiem i dwukilometrowymi nóżkami.
Z brzuszka pająka sterczała paraboidalna antena nadawcza, a błonka naciągnięta na ażurowych kratownicach nóżek przekształcała światło słoneczne w piętnaście tysięcy megawatów bezpłatnej energii, nieprzerwanym strumieniem mikrofalowego promieniowania płynącej w dół, w paszczę odbiornika energii na Seszelach. Oczywiście to zewnętrzne podobieństwo było bardzo dalekie i, żeby je uchwycić, należało mieć fantazję dawnych astrologów, którzy w Wozie dopatrzyli się sylwetki… Wielkiej Niedźwiedzicy.
