8

Niedługa, lecz hałaśliwa i zawzięta walka ze smokiem, który koniecznie chciał pomścić śmierć swego krewniaka, pozostawiła w pamięci Pawłysza urywane, chaotyczne wspomnienia. Podobnie bywa z człowiekiem, który usiłuje sobie przypomnieć kolejność wydarzeń w kłótni rodzinnej, ale nie może dociec, od czego właściwie kłótnia się zaczęła. Pamiętał, jak Leskin strzelał do góry, pamiętał, jak smok przeciskał się przez dziurę, starając się schwytać któregoś z ludzi cofniętych pod ścianę, pamiętał, jak Jim uruchomił hydrant przeciwpożarowy i strumień wody bijący w otwartą paszczękę zmusił potwora do rejterady. Zupełnie jednak nie pamiętał, co robił on sam w ciągu tych dwóch lub trzech minut, chociaż miał nadzieję, że nie wykazał szczególnego tchórzostwa.

— No i po wszystkim — powiedziała Nina, patrząc w szeroki otwór z postrzępionymi krawędziami, nad którym przewalały się niskie chmury. — Trzeba będzie dziś w nocy naprawić dach. Są ochotnicy?

— Ja to zrobię — powiedział Jim. — Nie potrzebuję pomocników.

— A ja? — zapytał Pawłysz.

— Pan będzie musiał zająć się tym — Nina wskazała smoka.

— Tylko proszę przypadkiem czymś się od niego nie zarazić! — ostrzegł Leskin.

— A teraz wrócimy do jadalni — powiedziała Nina — i przystąpimy do spożywania przerwanego posiłku. Leopoldzie, idź do lazaretu, doktor zajrzy do ciebie po obiedzie.

Pawłysz pobieżnie opatrzył ranę Małej Tatiany, która z jednakowym stoicyzmem znosiła ból i wyrzuty lekarza, a nawet zdążyła mu w trakcie zabiegu opowiedzieć, w jaki sposób upolowali smoka.



24 из 215