
W sobotę wieczorem- Julka nagle zamknęła się sama w kabinie, a gdy po godzinie wyszła, Ganszyn aż jęknął: gdzie podziała się jego „pierwsza naiwna”? Zamiast niej pojawiła się młodziutka księżniczka, przed którą człowiek mimo woli chciał przyklęknąć, zasalutować szpadą… Jak udało jej się zabrać ze sobą taką sukienkę i jeszcze przyczepić namagnesowane podkówki do srebrzystych pantofelków z jakimiś niezwykłymi, błyszczącymi klamerkami? Co robiła kontrola na kosmodromie?
Okazuje się, że to niewinne stworzenie umówiło się z Jansenem, że za godzinę zjawi się u nich z rewizytą. Znakomicie! Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę, że Ganszyn, jej bezpośredni zwierzchnik, nic o tym wszystkim nie wiedział.
— A czy pani inżynier słyszała o czymś takim jak dyscyplina?
Zirytowany Ganszyn nałożył skafander i wszedł do śluzy. Już wczoraj popsuł się mechanizm zewnętrznych drzwi. Może zresztą tylko tak się wydawało, ale Ganszyn postanowił dla uspokojenia własnego sumienia wszystko dokładnie sprawdzić. Dłubał w tym mechanizmie jakieś pół godziny, znalazł defekt, ale nagle — Bóg wie, w jaki sposób — wypadł mu z rąk uniwersalny śrubokręt i w dodatku zabezpieczająca linka ześlizgnęła się z karabińczyka. Śrubokręt, jak maleńka srebrzysta rybka, uleciał gdzieś w kosmos, i nie było większego sensu go łapać, tak jak i złościć się na Julkę. Ganszyna o mało szlag nie trafił. Przecież o tym głupstwie trzeba teraz wszystkim zameldować, bo jest to „wypadek siódmej kategorii” i komputer służby astronawigacyjnej, biorąc pod uwagę siłę i kierunek, w jakim został rzucony śrubokręt, określi hipotetyczną orbitę tego nieszczęsnego przedmiotu i zarejestruje go w Katalogu Genewskim pod numerem, powiedzmy, 11788493, gdzie będzie figurował do tego czasu, aż dostanie się w trał Służby Oczyszczania i sortujący śmieci pracownik zamelduje, gdzie trzeba, że uniwersalny śrubokręt ze znakiem takiej to a takiej fabryki oddany został na wysypisko śmieci,Lagrange-2”… Ganszyn zamknął klapę mechanizmu drzwi i usiadł na luku zwieszając nogi na zewnątrz. Taka poza wydawała mu się bardziej naturalna, niewymuszona.
