
No cóż, prawdę powiedziawszy, w osiągnięciu ostatniego sukcesu pomogła jej ta szalona grupa młodzieży, a i oni sami nie poradziliby sobie z potworami, szerokim strumieniem napływającymi przez ową fatalną wyrwę, którą młodzi ludzie zrobili w murze, by ocalić Siskę. Na szczęście jednak właśnie wtedy Marco, Móri i Dolg przybyli – całkiem legalną drogą – do Królestwa Światła i pospieszyli im na pomoc.
Czarnoksiężnikom towarzyszyła Indra. Ram przypomniał sobie pierwsze spotkanie z dziewczyną, miało miejsce właśnie wówczas. Wydała mu się wtedy zwyczajną, choć interesującą młodą panną, błysk w oku zdradzał poczucie humoru. Później cała grupa młodzieży zaczęła w jakiś niewyjaśniony sposób go pociągać, spędzał z nimi wyjątkowo dużo czasu. Nie zdawał sobie sprawy, że to z powodu Indry, uświadomił sobie ten fakt dosyć późno.
Poczuł lekkie drgnięcie gondoli i czym prędzej skręcił jeszcze mocniej w prawo.
Ssący prąd powietrza.
Zrozumiał, jak bardzo jest podstępny, jak strasznie niebezpieczny.
Zagadnął Gondagila:
– Mówiłeś, że człowiek, którego szukamy, pochodzi z twego ludu. Czy to znaczy, że musimy dotrzeć do wioski Waregów?
– Być może tak, ale zacznijmy od poszukania go w miejscach, gdzie zwykle przebywa, kiedy obserwuje swoje jelenie. Powinniśmy raczej unikać spotkania z innymi Waregami, a konieczność odwiedzenia osady to najgorsze, co może nas spotkać. Czeka nas piekło, jeśli przyjdzie mi wyjaśniać, gdzie przebywałem ostatnio.
