A Tsi nie jest ani człowiekiem, ani zwierzęciem. Na pewno jest niezwykle groźną istotą, zresztą czy przez cały czas nie stara się do niej przymilać, mamić ją pięknymi słówkami i drobnymi przysługami? To podejrzane i straszne.

Ach, Siska tak bardzo chciałaby być jak inne dziewczęta! Jak jej najbliższe przyjaciółki, Berengaria i Sassa. Miała jednak świadomość, że jest innej krwi, że pochodzi z Ciemności, jest obcym przybyszem, któremu pozwolono wejść do świata ludzi. Wniosła ze sobą pokaźny bagaż przesądów i prymitywnych uprzedzeń, pogańskich rytuałów i pierwotnego strachu, lecz także znajomość przyrody i umiejętność leczenia. Talornin, Marco i dwaj czarnoksiężnicy z Islandii bardzo chwalili jej wiedzę, ale na jej stosunkach z przyjaciółmi zaciążyły przede wszystkim prymitywne uprzedzenia i przesądy, które zbyt mocno wbito jej do głowy.

Dlaczego dzisiaj wszystko stało się takie inne?

Nie zauważyła nawet, jak po policzkach pociekły jej łzy. Łzy gniewu i bezsilności, lecz także samotności rozdzierającej serce.

Być może powinna była pozostać w Ciemności, być może powinna nie zważając na nic wrócić do swojej wioski, bo tam jest jej miejsce.

Nie, Siska nie potrafiła sobie nawet tego wyobrazić. I to nie tylko dlatego, że prawdopodobnie już w chwili powrotu z wściekłością rozszarpano by ją na strzępy. Przede wszystkim czuła, że o wiele więcej łączy ją z mieszkańcami Królestwa Światła, nie chciała wracać do świata mroku, przemocy, podstępów i ciągłej walki o każdy kęs pożywienia, do świata zazdrości i wypaczonych myśli.

Dlaczego więc, na miłość boską, nalegała na udział w ekspedycji do Królestwa Ciemności? Dlaczego nie wykorzystała szansy na powrót do domu Nataniela i Ellen, kiedy taka okazja się nadarzyła? Teraz już wszyscy, którzy chcieli, zawrócili.



7 из 193