
Pogłaskała połyskujący szarawym blaskiem pień srebrzystego drzewa. Wszystko tu takie piękne, nie chciała opuszczać Królestwa Światła.
Ale ona różniła się od pozostałych, była bezdomna, oderwana od swoich korzeni.
Księżniczka. Bogini-dziewica. Córka wodza prymitywnego leśnego plemienia. Starała się sprostać wymaganiom stawianym w Królestwie Światła, pomagała jej w tym nauka, jaką odebrała od starych kobiet. Przekazały jej całą swoją wiedzę i dzięki temu wybrano ją do Najwyższej Rady Królestwa Światła, oznaczało to, że w najwyższym stopniu ją zaakceptowano.
A mimo to czuła, że nie należy do nich.
Ciężko westchnęła i ruszyła z powrotem, kierując się w stronę gromadki na łące. Przyjaciele uśmiechnęli się do niej przelotnie i ona odpowiedziała drżącym uśmiechem.
Wszystko było jak przedtem.
A jednak coś się zmieniło.
2
ZWIADOWCYW jasnym blasku słońca Ram i Gondagil wznieśli się nad łąką. W ostatniej chwili młody Tsi-Tsungga zawołał do nich:
– Trochę trudno nią sterować przy skrętach w lewo! Miał na myśli swój drogocenny skarb, gondolę, którą wypożyczył przyjaciołom.
Potem odwrócił się do pozostałych na łące.
– Ona jest moja, jedyna, której mogę używać, rozumiecie?
Z uśmiechem pokiwali głowami. Tsi był taki dumny ze swojej gondoli.
Ram i Gondagil wznieśli się na wysokość, od której mogło się zakręcić w głowie, i skierowali ku wentylom w murze; to one właśnie miały ich wyprowadzić poza Królestwo Światła. Istoty w dole zmniejszały się coraz bardziej, aż wreszcie wyglądały jak mrówki poruszające się po zielonej plamie na srebrnym talerzyku. To była łąka w Srebrzystym Lesie.
– Chyba dobrze, że Marco mimo wszystko pozwolił Jaskariemu i Elenie na udział w wyprawie – stwierdził Gondagil w zamyśleniu, gdy z szumem wzbijali się wyżej ku coraz silniejszemu blaskowi słońca. – Będą mogli czym innym zająć myśli.
