
Dlaczegośmy nie odgadli prawdziwej natury tych bestii, Dendiów, już choćby z ogromnych starań, by żadnej części z ich ciał nie wystawić na bardzo korozyjne działanie powietrza ziemskiego? Już same nieprzezroczyste, lecz pozbawione szwów pancerze, noszone przez naszych niedawnych gości w czasie ich pobytu na Ziemi, powinny nam były nasunąć podejrzenie, że chodzi o organizmy powstałe ze związku krzemu, nie zaś węgla!
Ludzkość zwiesiła głowę i przyznała, że takie podejrzenie nigdy nie przyszło jej na myśl.
Cóż — przyznali wielkodusznie Troxxtowie — byliśmy pozbawieni wszelkiego doświadczenia, a może trochę zbyt ufni. Temu należy to przypisać. Naiwność nasza, jakkolwiek wiele kosztowała naszych wyzwolicieli, nie pozbawi nas pełnych praw obywatelskich, jakich Troxxtowie domagali się zawsze dla wszystkich.
Jedynie nasi przywódcy, zapewne sprzedajni, a na pewno nieodpowiedni…
Pierwsze egzekucje funkcjonariuszy ONZ, głów państw i tłumaczy języka prebengalskiego, jako „zdrajców protoplazmy” — w wyniku jednego z najdłuższych i naj-sprawiedliwszych procesów w historii Ziemi — odbyły się już w tydzień po Święcie Wyzwolenia i stanowiły wspaniałą okazję, by ludzkość — pośród pysznych uroczystości — została zaproszona do przystąpienia najpierw do Ligi Protoplazmowej, a następnie do Nowej Demokratycznej Federacji Galaktycznej Wszystkich Gatunków i Ras.
Lecz to nie wszystko. Podczas gdy Dendiowie wzgardliwie odsuwali nas na bok, sami zajęci przekształceniem naszej planety w przybytek tyranii, i podczas gdy najprawdopodobniej budowali specjalne urządzenia sprawiające, że samo dotknięcie ich broni było dla nas zabójcze — Troxxtowie, pełni szczerej przyjaźni, która uczyniła ich imię synonimem uczciwości i demokracji wśród wszystkich gwiezdnych istnień, ci nasi Drudzy Wyzwoliciele, jak nazwaliśmy ich z miłością, woleli, abyśmy im pomagali w przyspieszeniu forsownych prac nad obroną planety.
