Większość gatunków dotąd odkrytych była potulna i łatwa do prowadzenia. Rasy te uważały, że skoro Dendiowie rządzili od niepamiętnych czasów, niech więc rządzą i nadal. Jaka to wreszcie różnica?

Z biegiem stuleci powstał jednakże sprzeciw wobec rządów dendyjskich, ośrodkiem zaś sprzeciwu były istoty o budowie opartej na protoplazmie. Z czasem doszło do utworzenia znanej Ligi Protoplazmowej.

Istoty, których cykle życiowe kształtowały się na podstawie chemicznych i fizycznych właściwości protoplazmy, choć nieliczne, różniły się jednak wybitnie rozmiarami, budową i specjalizacją. Wspólnota galaktyczna, czerpiąca swą potęgę z ich sił, byłaby obszarem dynamicznym. Podróże poza obręb Galaktyki wspierano by, zamiast hamować, jak to się działo ze względu na lęk Dendiów przed spotkaniem wyższej cywilizacji. Byłaby to prawdziwa demokracja gatunków — prawdziwie biologiczna republika — w której wszystkie istoty o różnej inteligencji i kulturalnym rozwoju kierowałyby same swoimi losami, zależnymi obecnie wyłącznie od krzemordzennych Dendiów.

W tym celu jeden z pomniejszych członków Ligi Protoplazmowej ubłagał Troxxtów — jedyną wybitną rasę, która odmawiała stale oddania broni, nakazanego wszystkim członkom Federacji — aby ocalili skromną rasę od zniszczenia, jakim grozili jej Dendiowie tytułem kary za nielegalne wyprawy badawcze poza granice Galaktyki.

W obliczu zdecydowania Troxxtów, by bronić swych pobratymców w chemii organicznej, i wobec nagle wybuchłej wrogości co najmniej dwóch trzecich ludów międzygwiezdnych, Dendiowie zwołali kadłubowe zebranie do spawania swych rozpadających się rządów przez rozsadzanie sił żywotnych całej setki światów. Troxxtowie, beznadziejnie ustępujący im liczbą i sprzętem, zdołali jednak toczyć walkę tylko dzięki wielkiej bezinteresowności i pomysłowości pozostałych członków Ligi Protoplazmowej, którzy ryzykowali zniszczenie, by zaopatrzyć ich w nowo wynalezioną a tajną broń.



15 из 21