Był równie wysoki, ale mocno zbudowany, o szerokich ramionach i czarnych włosach. Prócz ciemnych oczu i oliwkowej cery mieszkańca południowych Włoch, kryło się w nim coś jeszcze. Heather nie umiała tego określić, lecz od razu zrozumiała, co miała na myśli Sally, mówiąc o zmysłowości. Wynikało to stąd, że wszystkie kobiety oceniał tak samo. Rozbierał je wzrokiem, zastanawiając się przy tym leniwie, czy akurat na tę miałby ochotę, a jeśli tak, to czy wystarczająco mocno, by zabiegać o osiągnięcie tego celu.

Heather oniemiała. Jej delikatna twarzyczka była raczej ładna niż piękna, jasne włosy za ciemne jak na typową blondynkę, a figura zgrabna, choć nie oszałamiająco. A teraz, po raz pierwszy w swym dwudziestotrzyletnim życiu, spotkała się z tak bezwstydnym, perwersyjnym spojrzeniem.

– Czy to pan chciał ze mną mówić? – spytała po chwili wahania.

Zerknął na przypięty do białej bluzki identyfikator.

– Owszem. – Miał głęboki, ciemny tembr głosu i nikły cudzoziemski akcent, jakże różny od jasnego, żartobliwego głosu Lorenza. – Polecił mi panią mój przyjaciel, pan Charles Smith, choć pani nie musi go pamiętać. Chciałem coś kupić dla kilku pań, z moją matką włącznie. Mama jest już po sześćdziesiątce, ale jestem pewien, że w skrytości ducha marzy o czymś odrobinkę odważniejszym.

– Chyba wiem, czego jej trzeba – odparła Heather i sięgnęła po odpowiednie perfumy. Zaimponował jej ten mężczyzna, który tak dobrze rozumiał potrzeby swojej matki.

– To rzeczywiście będzie doskonałe – przyznał. – Jednak teraz przejdźmy do sprawy delikatniejszej natury. Mam przyjaciółkę, piękną i zmysłową kobietę o imieniu Elena i dość kosztownym guście. Jest nieco ekstrawagancka i tajemnicza. -Spojrzał Heather głęboko w oczy. – Wierzę, że się rozumiemy. W przebłysku natchnienia pojęła wszystkie subtelności sytuacji, wolała jednak nie zastanawiać się, z jakich powodów Elena wybrała sobie właśnie tego mężczyznę, mimo że nie był zbyt urodziwy.



2 из 125