Zaczęło się ściemniać. Ktoś spytał, gdzie podziali się Bernardo i Angie, więc Lorenzo ze śmiechem poszedł ich szukać. Heather przypomniała sobie rozmowę z Angie w samolocie i miała nadzieję, że przyjaciółka nie uległa swej romansowej naturze.

Nadchodził czas kolacji. Heather poszła więc do pokoju, by się przebrać. W chwilę potem zjawiła się tam Angie. Oczy jej błyszczały.

– Dobrze się bawiłaś? – spytała Heather.

– Owszem, dziękuję – odparła niewinnie Angie. Ledwie skończyły się przebierać, usłyszały pukanie do drzwi i wkroczyła Baptista, niosąc czarne pudełeczko.

– Doskonała – uśmiechnęła się na widok sukni ślubnej, którą Heather powiesiła na stojaku przy oknie. – To będzie idealnie pasowało. – Z pudełeczka wyjęła tiarę z bezcennych pereł. -Legenda głosi, że kiedyś zdobiła głowę Marii Antoniny – powiedziała – a później trafiła w ręce rodziny Martellich i przez pokolenia przytrzymywała welon panny młodej.

– Ale… to zbytnia hojność. A co ze ślubem Renata? Czy nie spodziewa się, że to jego…

– To nie ma nic do rzeczy – oznajmiła władczo Baptista. – Skoro upiera się jak osioł, jeśli chodzi o małżeństwo, to jego wina. Chodź tu i przymierz.

Tiara trzymała się świetnie bujnych włosów Heather, najważniejsze było jednak to, że Baptista zaakceptowała ją jako przyszłą synową. Mimo to ulżyło jej, gdy dowiedziała się, że tiara poczeka w sejfie do dnia ślubu.

Widząc przepych Residenzy, Heather cieszyła się, że przywiozła kilka drogich sukienek… no, nie aż tak bardzo, bo kupiła je w „Gossways" ze specjalnie dla niej ustaloną zniżką, co było miłym, ale i niezmiernie rzadkim gestem ze strony kierownictwa.

Dzięki temu mogła wystąpić w średniowiecznej jadalni w bladożółtej jedwabnej sukni bez ramiączek, która uwydatniała jej kształty, choć nie była ostentacyjnie wyzywająca. Towarzyszyła jej Angie w ostrych granatach i zieleniach, jednak Lorenzo patrzył tylko na Heather, a i Renato nie odrywał od niej wzroku.



25 из 125