
– Miałeś wypadek motocyklowy?
– Byłem niegrzecznym chłopcem. Kupiłem szybki motor i zacząłem wariować. Policjanci co i rusz mnie upominali, ale jako Martelli miałem przywileje. Kiedyś wszedłem za szybko w górską pętlę. Omal się nie zabiłem, a ta blizna została mi jako wspomnienie młodzieńczej głupoty.
– Trudno mi to sobie wyobrazić. Jesteś taki opanowany…
– Poznałem wówczas bardzo boleśnie konsekwencje braku rozwagi. W tym mniej więcej czasie zginął ojciec, a firma podupadała pod kierownictwem nieudolnego wuja. Ktoś musiał ją ratować.
– I w ten sposób poświęciłeś swoje życie interesom?
– To lepsze, niż je głupio narażać. Teraz nawet odczuwam satysfakcję.
Pomyślała, że młodemu, lubiącemu ryzyko chłopcu trudno było włożyć garnitur i zasiąść przy biurku.
– Mama mówiła, że nie za bardzo chciałaś przyjąć wczoraj jej prezent – wtrącił.
– Chodzi o tiarę z pereł. To rodowy klejnot, a ty jesteś najstarszym synem. Nie powinieneś jej wręczyć żonie?
– Której nigdy nie będę miał? Bardziej mi odpowiada stan kawalerski.
– No tak, Elena, Julia i reszta wybranek. Nie chce mi się w to wierzyć, wydajesz się bardziej dojrzały.
– Nie zawsze tak myślałem – uśmiechnął się kwaśno. – Była kiedyś kobieta, Magdalena Conti. Obrzydliwie sentymentalna historia. Wierzyłem naiwnie w różne rzeczy. Otrzymałem wówczas bardzo pouczającą lekcję.
– To dlatego wszystkie kobiety uważasz za łowczynie posagów? Zgadza się?
– Możliwe. – Wzruszył ramionami. – Była piękna, czuła i zmysłowa, lecz także chciwa. Pragnęła tylko moich pieniędzy. Czułem to. Powiedziała mi, że jest w ciąży. Poprosiłam ją o rękę. Miałem wiele marzeń…
Milczał, wpatrując się w morze. Nie wiadomo, czy utkwił wzrok w horyzoncie, czy pogrążył się we wspomnieniach.
– A potem? – spytała cicho Heather.
– Spotkała innego, bogatszego, z branży filmowej. Podczas naszego ostatniego spotkania dowiedziałem się, jaki jestem nudny. Wyszła za niego.
