
– No, to chyba jesteś czysty, Oliverze – orzekła surowo panna Calthrop. – W końcu chodzi o morderstwo. Żadna rozsądna kobieta nie będzie robiła trudności.
– Ale ona nie jest rozsądna, droga Celio – zaśmiał się Latham. – To aktorka. Nie oczekuję, rzecz jasna, żadnych trudności. Mój ojciec udzielił mi kiedyś bardzo dobrej rady: „Nigdy nie idź do łóżka z kobietą, jeśli któreś z was ma się tego rano wstydzić”. Trochę to ogranicza życie płciowe, ale ma też wyraźne zalety.
Dalgliesh wątpił, by Latham naprawdę musiał się ograniczać. W jego wyrafinowanych kręgach niewielu ludzi krępowało się ujawnić związek, jeśli dzięki temu polepszała się ich pozycja towarzyska, Latham zaś, bogaty, przystojny, wytworny i, jak wieść niosła, trudny do zdobycia, miał na tym rynku wysokie notowania.
– No to jeśli, jak się zdaje, Seton naprawdę umarł we wtorek wieczorem – powiedział Bryce zrzędliwie – ty nie masz się czym martwić. Oczywiście, o ile inspektor nie będzie na tyle niedobry, by podejrzewać, że twoja łóżkowa partnerka tak czy owak dałaby ci alibi.
– Och, ona by dała prawie wszystko, gdyby ją grzecznie poprosić – odparł Latham lekko – ale to z pewnością byłoby niebezpieczne. To kwestia komedianctwa. Dopóki grałaby dzielną małą kłamczuchę, ryzykującą reputację, aby jej kochanek nie trafił do więzienia, miałbym spokój. Ale gdyby postanowiła zmienić rolę? Chyba dobrze się składa, że pragnę od niej jedynie, aby powiedziała prawdę.
Wyraźnie zniecierpliwiona zainteresowaniem, jakim cieszyło się życie płciowe Lathama, Celia wpadła mu w słowo:
– Ja chyba nie muszę opisywać swoich poczynań. Byłam dla biednego Maurice’a drogim przyjacielem, możliwe, że jedynym prawdziwym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek miał. Ale nie mam bynajmniej nic przeciwko temu, żeby wam wszystko powiedzieć; może to oczyści z zarzutów jeszcze kogoś? Ważny jest każdy strzępek informacji, nieprawdaż? Przez większość czasu byłam w domu, ale we wtorek po południu zawiozłam Sylvię do Norwich, gdzie obie poszłyśmy do fryzjera.
