Zakład Estelle mieści się blisko Madden-market. To dla Sylvii przyjemny mały wypad, a poza tym uważam, że nie wolno się zapuścić tylko dlatego, że się mieszka na wsi. Zjadłyśmy w Norwich późny podwieczorek i około wpół do dziewiątej odwiozłam Sylvię, po czym pojechałam do siebie. Wczoraj przez całe rano pracowałam, dyktując na taśmę, a po południu pojechałam do Ipswich na zakupy i skorzystałam z okazji, aby wpaść do mojej znajomej lady Briggs, na Well Walk. Nie zastałam jej w domu, ale pokojówka pewnie mnie pamięta. Wracając trochę się zgubiłam i dojechałam do domu dopiero o dziesiątej wieczorem, zastając siostrzenicę, która zdążyła już przyjechać z Cambridge; ona oczywiście jest moim alibi na resztę nocy. Dzisiaj, tuż przed obiadem, zadzwoniła do mnie Sylvia i powiedziała, że Maurice zniknął. Nie za bardzo wiedziałam, co robić, ale kiedy zobaczyłam, że po południu przyjechał nadinspektor Dalgliesh, zadzwoniłam do pana Bryce’a i zaproponowałam, abyśmy wszyscy razem zasięgnęli rady. Już wtedy przeczuwałam, że stało się coś strasznego, no i proszę, czy nie miałam racji?

Następny zgłosił się Justin Bryce. Dalgliesha intrygowała gotowość, z jaką ludzie ci udzielali informacji, o jakie nikt ich nawet nie zdążył zapytać. Recytowali swoje alibi z gładką pewnością siebie nowo nawróconych na spotkaniu ruchu przebudzenia religijnego, choć niewątpliwie jutro każde z nich zapłaci za to zwykłym w takich razach kacem emocjonalnym. No cóż, nie do niego należało ostrzeganie ich przed pochopnymi zeznaniami. Jego szacunek dla inspektora znacznie wzrósł; ten człowiek wiedział, kiedy siedzieć cicho i słuchać.

– Ja również aż do wczoraj byłem w swoim mieszkaniu w Bloomsbury – powiedział Bryce – ale jeśli Seton zmarł późnym wieczorem we wtorek, to na mnie nie liczcie, moi drodzy. Tamtej nocy musiałem dwukrotnie dzwonić do lekarza.



31 из 210