
– A więc na prośbę Digby’ego wyjechałaś po niego na pociąg o wpół do dziewiątej? – zapytał Latham, jakby chcąc ostatecznie ustalić fakty.
– Tak jest. I co więcej, Oliverze, kiedy przyjechał pociąg, Digby w nim był. Nie czaił się w poczekalni, nie ukrywał się przy stacji. Kupiłam peronówkę, zobaczyłam, jak wysiada z pociągu i widziałam, jak oddawał bilet peronowemu. Bilet z Londynu, nadmieniam; narzekał na wysoką cenę. Peronowy powinien go pamiętać, w ogóle było wszystkiego około pięciu pasażerów.
– I, jak rozumiem, nie miał ze sobą zwłok? – wtrącił Bryce.
– Nie, chyba, że miał je w torbie metr na pół.
– I zawiozłaś go prosto do domu?
– Oczywiście. Po to przecież tam pojechałam. Po ósmej wieczorem Saxmundham raczej nie jest jaskinią rozrywki, a Digby nie należy do moich ulubionych kompanów od kieliszka. Po prostu oszczędziłam mu jazdy taksówką. Mówiłam przecież.
– Mów dalej, Elizo – zachęcił ją Bryce. – Zawiozłaś Digby’ego do Seton House. I co?
– I nic. Zostawiłam go przy drzwiach wejściowych. W domu było cicho i nie paliły się światła, czego należało się spodziewać; wszyscy wiedzą, że w połowie października Maurice wyjeżdża do Londynu. Digby zaprosił mnie na drinka, ale powiedziałam, że jestem zmęczona i że pewnie ciotka Celia już wróciła i czeka na mnie. Pożegnaliśmy się, po czym Digby otworzył sobie kluczem drzwi i wszedł do środka.
– A więc miał klucz? – zapytał Reckless. – Byli z bratem w tak dobrych stosunkach?
– Nie wiem, w jakich byli stosunkach. Wiem tylko, że Digby miał klucz.
– A pani o tym wiedziała? – Reckless zwrócił się do Sylvii Kedge. – Wiedziała pani, że Digby Seton miał swobodny dostęp do domu?
– Pan Maurice Seton dał swojemu bratu klucz około dwóch lat temu – odparła Sylvia. – Od czasu do czasu prosił go o zwrot, ale pan Digby tak rzadko korzystał z niego pod nieobecność brata, że pan Maurice chyba uznał, że to nie ma znaczenia.
– A czemuż to – pytam tylko z ciekawości – w ogóle prosił o zwrot? – zapytał Bryce. Panna Calthrop stwierdziła jednak, że na takie pytania Sylvia po prostu nie może odpowiadać. Z miną wyraźnie sugerującą, że „nie przy służbie”, odrzekła:
