– Czy to znaczy, że w niczym nie mogę pomóc? – spytała Anna. – A gdzie jest Hal?

Hal, czyli Henry, nazwany tak na cześć ojca obecnej królowej, był najmłodszym członkiem rodziny. Od bliźniaczego rodzeństwa, George'a i Anny, dzieliło go osiemnaście lat, lecz mimo to mały tyran wyraźnie dawał już odczuć swoją obecność.

– Bess, chociaż zachwycona tak późnym macierzyństwem, wiedziała jednak, że każdy kij ma dwa końce. Anna i George posiadali już stosowne maniery, jednak Hal jeszcze nie, toteż każdego wieczora, gdy wreszcie pozwalał się ułożyć w łóżeczku i zasypiał, jego matka czuła się bardzo zmęczona. Młodość daje energię, myślała Bess.

– Walter wziął go do stajni – westchnęła. – Dzięki Bogu, bo na niczym nie mogłam się skupić. – Bess zmarszczyła swe gładkie czoło. – Zdaje mi się, że Hal jeszcze nie pogodził się z utratą Judith.

– Przecież wcale jej nie utracił, tak jak nikt z nas. – Głos córki brzmiał bardzo zdecydowanie i matka obrzuciła ją szybkim spojrzeniem.

Anna też jeszcze nie pogodziła się z tym, że jej brat, który mógł zalecać się do najelegantszych dam z całego kraju, wybrał piastunkę swojego młodszego braciszka, Judith Springfield. Dziewczyna przyjechała do Maidea Court z biednego gospodarstwa na zachodzie i wnet oczarowała George'a. W domu dochodziło z tego powodu do scen, trzeba było rozwiązać niejedną trudną sytuację, a panna Latimar nigdy do końca nie uznała wyboru brata.

– O czym myślisz, kochanie? – spytała Bess.

– Ja? Och… o niczym specjalnym. – Dobrze znała liberalne poglądy swojej matki, która uszanowała miłość dwojga młodych, całkiem nią urzeczona. Anna powzięła jednak postanowienie, że może poślubić tylko człowieka równego sobie stanem i bogactwem. Już dawno zaplanowała, że będzie to, w miarę możliwości, wierna kopia jej ojca… – Skoro jesteś pewna, że w niczym nie mogę ci pomóc, to pójdę na górę się przebrać. Gdzie jest ojciec… i George?



3 из 233