
– To nic.
Przyjrzał jej się uważnie.
– Spodziewałem się, że będziesz już godzinę temu. Gdzie byłaś?
– I tak mógłbyś się ze mną skontaktować, gdyby coś stało się Michaelowi – odparła wymijająco.
– Gdzie byłaś? – powtórzył. – Byłaś tam. Pojechałaś do zakładu?
Nie mogła go okłamać. Skinęła nerwowo głową.
– Nie przyszedł. Przez ostatnie trzy tygodnie, w każdy wto¬rek, pojawiał się tam przed siódmą. Nie wiem, dlaczego dzisiaj nie przyszedł. – Zacisnęła dłonie. – Niech to cholera, Jock, byłam gotowa. Byłam gotowa to zrobić.
– Nigdy nie będziesz gotowa.
– Nauczyłeś mnie. Jestem gotowa.
– Możesz go zabić, ale wciąż będziesz rozdarta.
– Zabijanie nie sprawia, że jest się rozdartym.
Jock skrzywił się.
– Trzeba było mnie widzieć kilka lat temu. Byłem kłębkiem nerwów.
– To jeszcze jeden powód, żeby zabić Sanborne'a – powie¬działa Sophie. – Nie powinien się był urodzić.
– Zgadzam się. Ale nie ty powinnaś odebrać mu życie.
– Zamilkł, po czym dodał: – Masz Michaela. On cię potrzebuje.
– Wiem. Umówiłam się z ojcem Michaela, że zaopiekuje sięnim, jeśli zajdzie taka potrzeba. Kocha go, ale przez pierwszy rok nie umiał sobie z tym poradzić. Teraz stan Michaela jest o wiele lepszy.
– On potrzebuje ciebie.
– Zamknij się, Jock. Jak mogę… – Potarła dłonią skroń i wyszeptała: – To moja wina. Oni wciąż to robią. Jak mogę na to pozwalać?
– MacDuff zna wielu wpływowych ludzi. Mogę poprosić go, żeby zadzwonił do kogoś z waszego rządu.
– Przecież wiesz, że próbowałam i tego. Zadzwoniłam do wszystkich, których znałam. Głaskali mnie po głowie i mówili, że to histeria. Zrozumiała, ale tylko histeria. Ten Sanborne był poważanym biznesmenem, aja nie miałam żadnego dowodu na to, że jest potworem. Tylko własne słowa. – Sykrzywiła się. – Kiedy skierowali mnie do kolejnego zbiurokratyzowanego senatora, rzeczywiście wpadłam w histerię. Nie mogłam pojąć, że oni mi nie wierzą. Tak, mogłam. Łapówki. Po wszystkich szczeblach do góry. – Powoli potrząsnęła głową. – Twój Mac¬Duff spotka się z tym samym. Tak musi być. – Zacisnęła usta. – I mylisz się, mówiąc, że będę rozdarta. Nie pozwolę, żeby Sanborne dalej mnie krzywdził.
