Wyciachał narząd i podał mu. Przybysz zręcznie zawinął organ w gazetę.

– Ktoś ty? – zagadnął egzorcysta bardziej pro forma niż z ciekawości.

– Doktor Wiktor Frank Einstein.

– Twój wnuk będzie fizykiem – uśmiechnął się Jakub. – Po co ci ten ochłap? Lisy futerkowe trzymasz?

– Nie. Chcę ożywić martwą materię.

– To kiepsko się nadaje do twoich celów. Szybki rozkład, syntetyczne gówno – wyjaśnił Wędrowycz. – Ale powodzenia.

– A ty, czego szukasz? Kamieni żółciowych?

– Ano, jedna kobitka połknęła taką fikuśną blaszkę, która jest mi potrzebna…

– To ty wypatroszyłeś je wszystkie?

– Jasne. Urobiłem się po łokcie i gówno…

– Czekaj, kiedy połknęła?

– Będzie gdzieś z pięć dni.

– Ty durny, dawno już to wydaliła. Jakub palnął się w czoło, aż zadudniło.

– Jasne! Sprawdzę w wychodku. Dzięki – uścisnął dłoń nieznajomego, po czym rozeszli się do swoich zajęć.


Tego wieczora słynny detektyw zaszedł do biura swojego przyjaciela, inspektora Lestrade’a.

– Czym mogę służyć? – Oficer na jego widok uśmiechnął się znacząco i wyciągnął z szuflady flaszkę whisky. Wypili, zakąsili, wypili na drugą nogę.

– Domyślam się już, kim jest Rozpruwacz – spokojnie powiedział Holmes.

– Ach tak. Aresztowaliśmy Malone’a i profesora Challengera. Dostali lekki łomot pałami i teraz obciążają się nawzajem, Malone zeznał, że profesor w Ameryce Południowej jadł małpie mięso i narzekał, iż smakuje podobnie jak ludzkie, co znaczy, że znał jego smak. Profesor opowiedział, jak Malone upiekł i spożył przedstawiciela Pitecantropus erectus. Ale od czasu, gdy ich zapudłowaliśmy, Rozpruwacz rozpruł kolejną kobietę.

– Czyli mają alibi… Jak poszukiwania Stomila?

– W martwym punkcie, ale daliśmy znać wszystkim posterunkowym.

– Mam nowy trop. Tym razem uderzymy w sam cel.

Brwi policjanta uniosły się do góry.

– Kto?



16 из 238