– Głupio powiedzieć, ale Rozpruwaczem jest doktor Watson.

– Coś podobnego. Skąd wiesz?

– No cóż. Po pierwsze, nie ma alibi na czas żadnego z morderstw.

– Myślałem, że mieszkają panowie razem.

– Owszem, ale w jego części mieszkania jest dodatkowe wyjście. Zapewne wymykał się nocami… polować.

– Rozumiem. Czy są jakieś poszlaki dodatkowe? – Cała masa. Ciągle kierował śledztwo na fałszywe tory. Najpierw bredził o wróżeniu z wnętrzności, co doprowadziło do aresztowania pana Dinozauropulosa. Potem o przeszczepach narządów wewnętrznych. To oczywiście bzdura, odciętej ręki nie można przyszyć, a co dopiero nerkę!

Później doprowadził do aresztowania cenionego profesora i jego zacnego przyjaciela dziennikarza, wreszcie te buty znalezione na miejscu zbrodni. Jak przebiegle odkrył w ich wnętrzu nazwisko właściciela! Ale przejrzałem jego podłą grę. Pewnie sam je tam podrzucił…

– Faktycznie, to wystarczy, żeby go skazać – ucieszył się Lestrade. – Wezmę dziesięciu ludzi i idziemy po niego…


Jakub wynurzył się z wychodka, dzierżąc nieciekawie umazaną srebrną blaszkę.

– No – powiedział. – Pora wracać. Wsiadł do budki stojącej z lewej.

– Cholera – mruknął. – Jak tu skoczyć do domu? Rozejrzał się w zadumie po wnętrzu.

– Tak na chłopski rozum powinno gdzieś tu być ustrojstwo do ustawiania stacji docelowej. O, na przykład to.

Na niedużym ekranie płonęły literki.

– Londyn – przesylabizował. – Aha, czyli ten historyk za dychę chciał lecieć ode mnie do Londynu i dlatego wszystko się pokiełbasiło. Datę ustawiłem, a miejsca nie… Czyli teraz trza datę i nazwę wsi.

Pod ekranikiem znajdowała się nieduża klawiatura. Jakub wpisał „Stary Majdan”. Na tarczy ustawił datę i godzinę. Wcisnął czerwony guzik i po chwili ze wzruszeniem oglądał stare, znajome, zarośnięte pajęczynami kąty swojej chałupy.

– Dobrze wrócić do siebie – westchnął. – A że z Bardakami nie wyszło, to nawet i lepiej. Gdybym nie miał wrogów, nudno by było na tej emeryturze…



17 из 238