
– Powiedz, że przyjedziesz i mi pomożesz! – nalegała.
Na samą myśl Erin poczuła falę podniecenia, wyczuła szansę na wyrwanie się ze straszliwej nudy obecnej egzystencji.
– Chętnie – odparła. Zareagowała entuzjastycznie, ale w tej samej chwili zdała sobie sprawę, że ojcu nie spodoba się ten pomysł. Charlotta prawidłowo odczytała minę przyjaciółki.
– Och, twój ojciec! – wykrzyknęła. – Pozwoli ci wyjechać? Czy nadal drobiazgowo przesłuchuje wszystkich twoich znajomych?
Erin była wstrząśnięta taką dogłębną wiedzą przyjaciółki na temat jej życia rodzinnego. Jednocześnie poczuła się trochę zawstydzona dotychczasowym brakiem samodzielności.
– Och, z pewnością nie będzie miał nic przeciwko temu – odpowiedziała nonszalancko, choć przecież nie spędziła ani jednej nocy poza domem. – Ale nie byłby zadowolony, gdybym zamieszkała w jakimś wynajętym pokoju – zaczęła się wycofywać. – A porządne mieszkanie w Londynie kosztuje majątek. Nie mogłabym sobie pozwolić na czynsz.
– Żaden problem – uspokoiła ją Charlotta. Szybko wy jaśniła, że gdy wyjeżdżała do Londynu, jej ojciec kupił dla niej małe mieszkanko. – Nie jestem pewna, czyje chcę sprzedać, a boję się wynająć zupełnie obcej osobie. Zamieszkując tam, tylko wyświadczysz mi przysługę.
Erin poczuła znowu przypływ podniecenia; plan zaczął nabierać rumieńców.
– Nie starczy mi pieniędzy na czynsz…
– Wcale nie – zaprzeczyła Charlotta. – Zadowolę się symboliczną opłatą, choć mogłabyś mieszkać za darmo. Byłabyś bardziej opiekunką niż lokatorką… Mieszkanie jest małe w porównaniu z tym, do czego przywykłaś, ale zakochałam się w nim od pierwszej chwili. Więc przyjedziesz? Proszę…
– Jeśli jest takie małe, czy starczy miejsca dla nas obu?
– Och, prawie tam nie bywam – Charlotta odparła wesoło. – Mówiąc szczerze, spędzam większość czasu u Robina. A ślub jest coraz bliżej, mama panikuje, więc często jeżdżę do Bristolu. To jak?
