Następnie przyszła kolej na Ebbe Ulfeldta. Zbadano jego działalność jako zarządcy i stwierdzono, że okrutnie gnębi chłopów. Również i on musiał pożegnać się ze stanowiskiem.

Jakby jeszcze nie dość było upokorzeń, wszystkim córkom Kirsten Munk odebrano prawo do używania tytułu hrabiowskiego, a w ślad za tym pozbawiono je przywileju należnego tylko pierwszym damom królestwa, to jest możliwości wjeżdżania powozem na dziedziniec pałacu.

Siostry wpadły w gniew. Rozzłościła się również Kirsten Munk. A babka, Ellen Marsvin, która przywdziała żałobę po śmierci Christiana IV, także wydawała pod nosem wściekłe pomruki. Zmarła w roku 1649 i nie była świadkiem dalszych upokorzeń wnuczek.

Największe poniżenie dotknęło Leonorę Christinę. Po pierwsze była małżonką Corfitza Ulfeldta, który potajemnie rywalizował z nowym królem o władzę w państwie. Po drugie, między nią a młodą królową Sofią Amalią z Brunszwiku rozgrywała się zacięta walka o tytuł pierwszej damy królestwa. Walka ta, gorzka i zaciekła, trwała aż po dzień ich śmierci.

Król tylko czyhał na Corfitza Ulfeldta, ale najpierw rozprawił się z Hannibalem Sehestedem. Właściwie Sehested był jego człowiekiem; to rada państwa chciała usunąć go ze stanowiska namiestnika Norwegii. Ale kiedy okazało się, że z czasem stał się on właścicielem szesnastej części wszystkich włości w Norwegii, a także wielu kopalni, oraz że ogromna część podatków nigdy nie dotarła do Danii, lecz znalazła się w jego kieszeni, król nie mógł już dłużej przymykać oczu. Kariera Hannibala Sehesteda została zakończona.

Prawdziwym jednak cierniem w oku króla był Ulfeldt, tak jak dla królowej – Leonora Christina.

Pewnego dnia w styczniu 1649 roku Leonora Christina odwiedziła Cecylię Paladin.



2 из 174