Z głównego korytarza także było wejście do sali autopsyjnej, lecz używano go jedynie do wwożenia i wywożenia ciał. Zamiast niego Jack skorzystał z wejścia prowadzącego przez małe pomieszczenie, w którym zamontowano umywalkę.

Zanim Jack zjawił się w sali, Vinnie zdołał już umieścić ciało Nodelmana na jednym z ośmiu stołów i przygotował wszystkie niezbędne narzędzia i wyposażenie do wykonania pracy. Jack zajął miejsce z prawej strony denata, Vinnie z lewej.

– Nie wygląda najlepiej – stwierdził Jack. – A na bal przebierańców chyba się nie wybierał. – Trudno rozmawiało się przez skafander. Dopiero co go włożył, a już był spocony.

Vinnie, który nigdy nie wiedział, jak zareagować na pozbawione szacunku wobec ofiar komentarze Jacka, nie odpowiedział, chociaż ciało rzeczywiście wyglądało makabrycznie.

– Na palcach widać ślady gangreny – zaczął oględziny Jack. Uniósł jedną z dłoni i dokładnie przyjrzał się niemal czarnym opuszkom palców. Następnie wskazał na mocno pokurczone genitalia mężczyzny. – Koniec penisa także zaatakowała gangrena. Psiakrew! Ależ to musiało boleć. Wyobrażasz sobie?

Vinnie nadal trzymał język za zębami.

Jack zaczął wnikliwie badać każdy cal ciała mężczyzny. Na szczęście dla Vinniego skupił się na sporych rozmiarów podskórnych krwawych wylewach na brzuchu i nogach. Nazwał to plamicą. Następnie stwierdził, że nie znalazł żadnych śladów po ukąszeniu przez insekty.

– To ważne – dodał. – Wiele poważnych chorób zakaźnych przenoszonych jest przez stawonogi.

– Stawonogi? – zapytał Vinnie. Nigdy nie wiedział, kiedy Jack żartuje.

– Insekty – wyjaśnił zapytany. – Skorupiaki nie stwarzają takich problemów jako nosiciele chorób.



22 из 399