– To może być pierwsza sytuacja, w której skafander byłby wskazany. – Taka odpowiedź przyniosła Vinniemu wyraźną ulgę. – Dopóki nie wiemy, z czym mamy do czynienia, musimy zachować wszelkie środki ostrożności. Bądź co bądź, to może być coś podobnego do wirusa Eboli.

Vinnie zatrzymał się w pół kroku.

– Naprawdę uważasz, że to możliwe? – zapytał z szeroko otwartymi oczami.

– Nie tylko możliwe – odpowiedział Jack. Szturchnął Vinniego w bok. – Żartuję.

– Dzięki Bogu – uspokoił się pomocnik Jacka. Poszli dalej.

– Ale może jakaś epidemia – dodał Jack.

Vinnie znów się zatrzymał.

– To by było równie kiepsko – stwierdził.

Jack wzruszył ramionami.

– To nic wielkiego, normalka. Dalej, chodźmy i rozprawmy się z tym.

Przestali rozmawiać. Kiedy Vinnie wkładał skafander i poszedł do sali autopsyjnej, Jack przeglądał zawartość teczki Nodelmana. Był tam wywiad środowiskowy dotyczący denata, częściowo wypełnione świadectwo zgonu, wykaz nagrań z oględzin zwłok, dwa arkusze spostrzeżeń ze wstępnych badań, informacja telefoniczna o śmierci otrzymana w nocy, karta identyfikacyjna, raport dochodzeniowy Janice, formularz do wypełnienia po autopsji oraz wynik badań laboratoryjnych na obecność przeciwciał HIV.

Pomimo rozmowy z Janice Jack wnikliwie przestudiował raport. Zawsze tak robił. Kiedy skończył, wszedł do pomieszczenia obok sosnowych trumien i włożył swój skafander. Teraz ruszył w stronę sali autopsyjnej, która znajdowała się po drugiej stronie kostnicy.

Przeklinał kombinezon, gdy przechodził obok stu dwudziestu sześciu lodówek przeznaczonych na ciała. Zamknięcie w tym urządzeniu wprawiało go w zły nastrój, całe otoczenie odbierał z obrzydzeniem. Kostnica kiedyś mogła uchodzić za dzieło sztuki, teraz wymagała gruntownego remontu i odnowy. Z wiekowymi, niebieskimi kafelkami na ścianach i poplamioną cementową podłogą wyglądała jak dekoracja do staroświeckiego horroru.



21 из 399