
– Pierwszą rzeczą, na którą chciałbym zwrócić waszą uwagę, są naczynia limfatyczne. – Jack odsłonił skórę na szyi od brody aż po obojczyk.
– Nic dziwnego, że autopsje u nas trwają tak długo – dobiegł ich głos z krańca świata.
Wszystkie oczy spoczęły na doktorze Calvinie Washingtonie, zastępcy szefa. Onieśmielający wzrost dwóch metrów, sto piętnaście kilo wagi, Murzyn, który zrezygnował z możliwości gry w NFL, aby ukończyć medycynę.
– Co się tu, do diabła, wyprawia? – zaklął niby żartobliwym tonem. – Co wy, ludzie, myślicie, że to wakacje?
– Ot, mały totalizator – odpowiedziała Laurie. – Mamy tu przypadek nieznanej infekcji, wywołanej, jak się zdaje, całkiem agresywnym wirusem.
– Tak, słyszałem – powiedział Calvin. – Miałem telefon od dyrektora Manhattan General. Jest poważnie zainteresowany sprawą. Jakie orzeczenie?
– Trochę na nie za wcześnie – wyjaśnił Jack. – Ale mamy tu sporo patologicznych zmian.
Następnie Jack szybko streścił historię przypadku, powiedział, co ustalił po zewnętrznych oględzinach, zwracając szczególną uwagę na wyraźnie widoczne ślady choroby. Potem wrócił do przerwanych oględzin wewnętrznych, wskazując na rozwój choroby wzdłuż naczyń limfatycznych szyi.
– Niektóre z węzłów są obumarłe – zauważył Calvin.
– Zgadza się – przytaknął Jack. – Prawdę powiedziawszy, większość z nich jest obumarła. Choroba rozprzestrzeniała się gwałtownie naczyniami limfatycznymi, prawdopodobnie od gardła do rozgałęzienia oskrzeli.
– Więc droga kropelkowa – skonstatował Calvin.
– Taka była moja pierwsza diagnoza – przyznał Jack. – Spójrzcie na organy wewnętrzne. – Teraz zaprezentował płuca, rozchylając ponacinane płaty. – Jak możecie zobaczyć, mamy do czynienia z rozległym płatowym zapaleniem płuc. Sporo tu zagęszczenia tkanki płucnej, ale są również części obumarłe i wczesne nacieki. Gdyby pacjent żył dłużej, sądzę, że moglibyśmy zobaczyć objawy zapalenia ropnego.
