Gdy po krótkim odpoczynku znów znalazła się na drodze, starała się jechać wolno i ostrożnie. Zdawała sobie sprawę ze swego zmęczenia, a warunki były dalekie od sprzyjających. Jeszcze to ogłupiające poruszanie się wycieraczek… Nagle dostrzegła w oddali samochód, który skręcił właśnie z bocznej szosy i zbliżał się w jej kierunku. Przez chwilę wpatrywała się weń w zdumieniu, próbując zrozumieć, co jest nie tak. Dopiero po kilku sekundach, które zdawały się wiecznością, dotarło do niej, że ów pojazd jechał po tej samej stronie drogi. Natychmiast nacisnęła hamulec, choć wiedziała, że i tak nie zdąży się zatrzymać. Kierowca drugiego auta zdawał się nie reagować. Dopiero w ostatniej chwili gwałtownie skręcił, niestety, w tę samą stronę, co Lee, toteż samochody zderzyły się czołowo.

Powoli wypuściła powietrze z płuc. Na szczęście nic jej się nie stało. Jak to dobrze, że oprócz nas na jezdni nie było więcej pojazdów, pomyślała z ulgą. Powoli zaczęła narastać w niej wściekłość na tego drugiego kierowcę.

– Już ja mu zaraz pokażę – wycedziła przez zęby, otwierając drzwi.

Z drugiego auta dobiegł ją głośny jęk rozpaczy. Taki odgłos mógł się wydobyć jedynie z ust mężczyzny, opłakującego swój nowiutki samochód. Nawet przez strugi deszczu nie można było nie zauważyć, iż pojazd ów był przepięknym najnowszym modelem pewnej niesłychanie drogiej marki. Przód auta szpeciło spore wgniecenie, podobne do tego, które znajdowało się na zderzaku samochodu należącego do Lee.

Kierowca owego pojazdu ruszył w jej kierunku. Był wysoki i szczupły, mokre od deszczu włosy lepiły mu się do czoła, co nie pozwalało ocenić, czy był przystojny, czy raczej odpychający.



2 из 119