– Cóż, pan to powiedział… – mruknęła, uśmiechając się ironicznie.

– Powinna też pani w każdej chwili być przygotowana na wszelkie niespodzianki.

– Na litość boską, przecież to pan jechał moją stroną! – wykrzyknęła Lee, która miała już dosyć tej dyskusji.

– To prawda. Tyle że wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Byłem przekonany, że jadę dobrze. Pani natomiast widziała, co się dzieje i dlatego powinna była zareagować wcześniej.

– Aha, czyli powinnam była po prostu myśleć za pana? Czyżby pan sam tego nie potrafił? Nie skończył pan podstawówki, czy co? – piekliła się.

Młoda kobieta zachichotała cicho, ale szybko zamilkła pod groźnym spojrzeniem mężczyzny.

– A dlaczego to pan nie zareagował wcześniej? – Lee przystąpiła do ataku. – Ponieważ sądziłem, że pani to zrobi. – Wzruszył ramionami. – Myślałem, że to pani jedzie po złej stronie drogi.

– W takim razie mylił się pan. Ma pan szczęście, że nie trafił pan na dziesięciotonową ciężarówkę, tylko na mnie.

Młoda kobieta lekko pociągnęła swego towarzysza za rękaw.

– Wiesz, ta pani ma rację – powiedziała cicho.

– Co takiego?! – ryknął ze złością, jak gdyby nie mógł uwierzyć własnym uszom,

– Ona ma rację – powtórzyła. – Przecież to ty jechałeś nie po tej stronie drogi. Przepraszamy – ciągnęła, zwracając się do Lee. – Widzi pani, wracamy właśnie z Francji, dopiero co zjechaliśmy z promu.

– Phoebe. – syknął mężczyzna – jeśli chcesz w ten sposób mi pomóc, to lepiej będzie, jak wrócisz do samochodu.

– Och, nie. Proszę, pozwól mi zostać.

– W takim razie bądź cicho – nakazał.

Lee przysłuchiwała się w zdumieniu tej wymianie zdań.

– Nie przypuszczałam, że tacy mężczyźni jeszcze istnieją – nie wytrzymała. – Dlaczego pani pozwala mu tak się do siebie zwracać?



4 из 119