Pośród tych okrutnych narzędzi zobaczyła poruszające się sylwetki. W czarnym kapturze skrywającym odcięte uszy stał kat. Jego pomocnik, najbardziej pogardzany człowiek w całym Trondheim, kręcił się gorliwie. Wszędzie pełno było żołnierzy wójta, zarządcy prowincji. Jej uwagę przyciągnął młody, jasnowłosy mężczyzna. Związano mu ręce z tyłu i właśnie przygotowywano do łamania kołem.

– Nie, nie róbcie tego – wyszeptała znowu.

Ogień oświetlił na chwilę jego profil i Silje zobaczyła, że był bardzo młody i piękny. Serce skurczyło się jej z bólu, jakby brała na siebie męki przeznaczone dla niego. Stał tam obok narzędzia, które zaraz zgniecie każdą kość w jego ciele, a kat – nieważne, oprawca czy egzekutor – chodził dokoła, powoli, trzymając w ręku topór o szerokim ostrzu. Więzień miał więc być najpierw torturowany, a potem stracony.

Silje nie chciała, by umarł. Nie spotkała w swym życiu zbyt wielu mężczyzn, ale ten wydał się jej wyjątkowy. Kim mógł być? Złodziejem? Nie, nie byłoby przy tym tylu żołnierzy i strażników. Musiał być kimś dużo ważniejszym.

Stała tak zamyślona, że gdy z tyłu dobiegł ją z lasu czyjś mocny głos, aż drgnęła.

– Co tu robisz, kobieto?

Silje i dziewczynka odwróciły się nagle. Mała zaczęła krzyczeć. Silje miała ochotę zrobić to samo, ale się opanowała. Między drzewami ujrzała wysoką postać, która wydawała się jej czymś pośrednim między zwierzęciem a człowiekiem. Po chwili dopiero spostrzegła, że był to po prostu mężczyzna ubrany w pół-długi płaszcz z wilczej skóry, a futrzana czapa nasadzona na głowę upodabniała go do zwierzęcia. Jej uwagę zwróciły nieproporcjonalnie szerokie i potężne ramiona, niczym niedźwiedzie bary. Wąskie oczy błyszczały w jego wyrazistej twarzy, zarazem pięknej i nieprzyjemnej. Błysnął zębami w dziwnym grymasie niczym wilk. Stał zupełnie nieruchomo a migotliwe światło raz po raz wydobywało jego twarz z otaczającego mroku.

Drżącym głosem odpowiedziała na jego pytanie:



14 из 193