A niemowlę? Co z nim zrobić?

Maleństwo było owinięte w kilka warstw materii, a z wierzchu w kawałek płótna, które lekko połyskiwało mimo otaczającej ciemności. Silje schwyciła róg materiału, zwinęła, zanurzyła w kubku i włożyła dziecku do buzi.

Mała istotka nie chciała pić. Silje nie miała żadnego doświadczenia w postępowaniu z noworodkami, nie wiedziała, że często w pierwszym dniu swego życia nie są głodne i nie potrzebują jedzenia, ani też tego, że nie wszystkie mają od razu rozwinięty instynkt ssania. Czuła się zrozpaczona i bezradna.

Mimo jej usilnych starań dziecko nie chciało mleka. W końcu poddała się. Musiały iść dalej, a ona nie mogła nieść i maleństwa, i kubka; miała tylko dwie ręce. Z głębokim poczuciem winy wypiła resztę sama. Teraz, gdy wiedziała, że zabiera je komuś innemu, mleko już jej tak nie smakowało.

Wstała, wzięła niemowlę w objęcia i ujęła dziewczynkę za rękę. Ogarnął ją nagle pusty śmiech. Cóż ona, na Boga, właściwie robi? Ot, wiódł ślepy kulawego; pomyślała sobie. Nie będzie zbyt dużą pomocą dla dzieci, o nie.

Wypite mleko nasyciło i nieco wzmocniło zarówno ją, jak i dziewczynkę. Oswoiła się także z ciemnością, może dlatego, że blask ognia widać było teraz wyraźnie między pniami drzew.

Zatrzymała się na skraju lasu, przypatrując się temu strasznemu miejscu. Z wielkiego ogniska wydobywały się chmury cuchnącego dymu i płynęły w jej kierunku. W blasku czerwonych płomieni zobaczyła czarne kontury szubienic. Dalej stały narzędzia tortur – świadectwo fantazji, którą człowiek odkrywał w sobie, gdy miał możliwość zadawania mąk innym. Obok pręgierza palił się mały ogień, gdyby ktoś życzył sobie rozżarzonych szczypiec lub miecza. Wielkie, mocne haki do zawieszania na nich przestępców i inne wymyślne narzędzia tortur, porozkładane wokół, sprawiały tak okropne wrażenie, że Silje jęknęła na sam ich widok. Najbardziej rzucało się w oczy koło, na którym łamano kości, i…

– Och, nie! – wyszeptała. – Och, nie, nie!



13 из 193