Podporucznik znów westchnął i zdecydował się jak najdłużej nie wychodzić z roli.

– Czyste nieszczęście – oznajmił grobowo. – A już miałem nadzieję, że on może co u pani zostawił. Zorientowałem się przecież, że pani tu czuwa, zaufanie musiał mieć do pani i mógł tak zrobić, nie?

– Zaufanie miał – przyświadczyła dumnie i z godnością. – Jakby miał komu co zostawiać, to tylko mnie, ale nic takiego nie było. Tę zarazę pan znajdzie, bo ona mało, że zbrodniarka, to jeszcze złodziejka i te pańskie papiery też ukradła.

Schodząc po schodach, zły jak piorun, podporucznik zastanawiał się, co by tu zrobić i w jaki sposób wyrwać z piekielnej baby wszystkie pozostałe informacje, bez wątpienia ukrywane. Z całą pewnością wiedziała więcej, pytanie, co…

W komendzie kapitan Frelkowicz miał już niektóre wyniki.

– Takiego mieszkania jeszcze nie widziałem – zawiadomił Jarzębskiego. – Odciski palców dwóch osób, jedne denata, a drugie, świeże, kobiety. I żadnych więcej. Nic nie ścierane, nic nie usuwane, rany boskie, do tego stopnia nikt tam nie bywał?

– A ten bałagan? – zainteresował się Jarzębski. – Ona zrobiła, ta kobieta?

– Nie, bałagan zrobiono w rękawiczkach. Szarych, z tworzywa sztucznego. Mogło to być, że wpuścił ją, weszła, może rozmawiali, naodciskała tych palców trochę, potem udała, że wychodzi, zabiła go i rękawiczki włożyła do szukania. Ślad rękawiczek nakłada się wszędzie na ślad palców, więc kolejność musiała być taka.

– No dobrze, a dlaczego zostawiła tę torbę z kamieniami i z piwem?

– A cholera ją wie. Może przestraszyło ją coś i uciekła w pośpiechu. Wstrzymuję się od przypuszczeń. Wręcz byłbym skłonny mniemać, że on to trzymał jako pamiątkę albo co, gdyby nie to, że piwo świeże, kalendarzyk z tego roku, a wewnątrz odciski palców wyłącznie jej. No, na piwie chyba także sprzedawcy, a może jeszcze coś tam znajdą… Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ogólnie coś tu nie gra. Jakieś to zbyt proste…



14 из 223